
Niedawno sąd przychylił się do wniosku prawników Donalda Trumpa i zadecydował o ujawnieniu raportu z nalotu na posiadłość byłego prezydenta. Dokument jest już dostępny.
Sędzia Bruce Reinhart nakazał prokuraturze ujawnienie dokumentu, który uprzednio zmodyfikowano tak, by ukryć wrażliwe dane. Wnioskowali o to prawnicy Donalda Trumpa.
Czytaj więcej: Donald Trump kontra prokuratura i FBI. Były prezydent USA wygrywa pierwsze starcie w sądzie
Z raportu wynika, że Donald Trump przechowywał w swoim domu tajne dokumenty przemieszane z rzeczami osobistymi. W posiadłości byłego prezydenta agenci FBI mieli znaleźć ponad 11 tys. rządowych dokumentów nieobjętych klauzulą tajności, 31 dokumentów poufnych, 54 tajne i 18 ściśle tajnych.
W domu Trumpa znaleziono także dziesiątki pustych folderów z oznaczeniami „tajne”. Na części z nich widniały nakazy zwrotu do sekretariatu lub doradców wojskowych.
Dokumenty miały być przemieszane z osobistymi rzeczami byłego prezydenta – wycinkami z gazet, artykułami o tematyce ubraniowej i prezentami.
Najazd FBI na posiadłość Trumpa
8 sierpnia agenci FBI weszli do słynnej florydzkiej rezydencji Trumpa Mar-a-Lago, a następni dali się sfilmować, jak wnoszą z posiadłości kartony z dokumentami.
Sprawa nie ma precedensu, bo po raz pierwszy w historii USA przeszukano dom byłego prezydenta. Trump podkreślał, że nalot „nie był konieczny ani właściwy. Jest to prokuratorskie uchybienie, użycie systemu sprawiedliwości jako broni i atak ze strony radykalnie lewicowych Demokratów, którzy nie chcą, abym ubiegał się o urząd prezydenta w 2024 roku”.
Próba zamachu na wiceprezydent Argentyny. Wycelowano z broni [VIDEO]