
„Żyję i mam się dobrze!” – mówił 102-letni Hindus Duli Chand, który pojawił się w biurze rządowym przyjeżdżając dorożką, w ślubnej kreacji i w towarzystwie orkiestry weselnej. Ta manifestacja miała udowodnić urzędnikom, że nadal żyje i ma się dobrze.
O sprawie poinformowały w czwartek 8 września lokalne media w Indiach. Poszło o to, że władze przestały mu wypłacać emeryturę, uznając, że w wieku 102 lat to może być oszustwo. Duli Chand mówił, że jego „emerytura została wstrzymana w marcu, ponieważ informatyczne dane rządowe wskazały, że umarłem”.
Duli Chand dodał, że od tego czasu na próżno próbował udowodnić, że jeszcze żyje. Stąd pomysł sfingowanego wesela z jego udziałem w charakterze pana młodego.
W urzędzie towarzyszyło mu kilkadziesiąt osób. Pracownik socjalny Naveen Jaihind postanowił przyjść mu wcześniej z pomocą. Mówi jednak, że chociaż kontaktował się z różnymi urzędami państwowymi, a nawet zorganizował konferencję prasową, nic nie przyniosło skutku.
Dodaje: „wtedy pomyśleliśmy o orszaku ślubnym jako sposobie na przyciągnięcie uwagi”. Efektu jeszcze nie ma, ale okazało się, że organizatorzy tego happeningu otrzymali telefony od kilku osób, które znalazły się w… podobnej sytuacji. Wideo ze „ślubu” 102-letniego Chanda stało się na razie tylko przebojem hinduskich mediów społecznościowych. Biurokraci są niewzruszeni.
102 year old man Duli Chand in Haryana's Rohtak who was declared dead in govt records and his pension was stopped. Today he came out on the roads to prove he is alive. @ndtv pic.twitter.com/PwfJ5ypf6r
— Mohammad Ghazali (@ghazalimohammad) September 8, 2022
Źródło: AFP