
W Łodzi za miliony złotych wybudowano wiadukt, ale taki, że nie mieszczą się pod nim pociągi. Wszystko dlatego, że siedem lat temu podwyższono tory, a żaden z urzędników nie naniósł zmian w projekcie. Kto poniesie za to odpowiedzialność?
Jak podaje „Express Ilustrowany”, wykonawcy dostarczono projekt oparty na pomiarach z 2013 roku. Kilka lat później kolej wyremontowała jedną z linii kolejowych. Podniesiono m.in. tory.
Urzędnicy nie nanieśli poprawek na projekt, a wykonawca budował według otrzymanych pomiarów. Efekt jest taki, że pod filarem nie mieszczą się pociągi. Brakuje 7 centymetrów.
Fatalna pomyłka urzędników może drogo kosztować. Wykonawca próbuje wprawdzie naprawić ich błędy. Wydłużył gotowe już podpory. Jest nadzieja, że tyle wystarczy.
A jeśli nie wystarczy, konstrukcję będzie trzeba wyburzyć i postawić na nowo. Za kolejne miliony złotych. Czy ktoś poniesie za to odpowiedzialność? To pytanie retoryczne.
Urzędnicy bronią się takim argumentem, że kolej „nagle podniosła tory”. „Express Ilustrowany” podaje jednak, że miało to miejsce siedem lat temu. Nikt z urzędników tego nie ogarnął.