Dlaczego Niemcy nie dają Ukrainie czołgów? „Nawet jeśli serce krwawi, trzeba zachować zimną krew”

Minister Spraw Zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock. Foto: print screen tter
Minister Spraw Zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock. Foto: print screen tter
REKLAMA

Dlaczego Niemcy są tak opieszali, jeżeli chodzi o wspieranie Ukrainy, np. w formie przekazania obiecanych czołgów?

Jak zauważa niemiecki „Welt”, skuteczna obrona Ukrainy przed Rosją nie byłaby możliwa bez nowoczesnego zachodniego sprzętu. Pomimo świadomości tego faktu Niemcy z jakiegoś powodu nie śpieszą się z udzieleniem pomocy Kijowowi. „Berlin tłumaczy, że nie chce sam podejmować decyzji” – czytamy w dzienniku.

REKLAMA

W niedzielę wieczorem w programie ARD szefowa MSZ Niemiec Annalena Baerbock odniosła się do kwestii systemu wymiany (tzw. Ringtausch) z państwami Unii Europejskiej, które dostarczyły Ukrainie sowieckie czołgi w zamian za obiecany nowoczesny niemiecki sprzęt.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

„Jesteśmy na wojnie. Nawet jeśli serce krwawi, trzeba zachować zimną krew. To właściwa droga w obecnej sytuacji. (…) Problem z czołgami polega na tym, że ich obsługa techniczna ma wpływ na ich działanie. Dlatego tak ważne jest dla nas, abyśmy mogli podjąć taki krok tylko wspólnie z naszymi międzynarodowymi partnerami” – wyjaśniła Annalena Baerbock, chociaż zdaniem „Welt” nie jest to zbyt satysfakcjonujący argument.

Niemcy się kłócą

W czasie dyskusji na antenie ARD polityk tzw. chadeków, czyli opozycyjnej CDU, skrytykował obecną politykę niemieckiego rządu. Roderich Kiesewetter stwierdził wprost, że jest ona „trudna do zrozumienia”, i podał przykład wozów bojowych Marder, z którymi Berlin również ma problem.

„Nie rozumiem nastawienia kanclerza. Gdyby rząd uznał, że Niemcy powinny podjąć inicjatywę, Marder byłby najlepszym przykładem pomocy Ukrainie w zakończeniu mordowania, niszczenia języka ukraińskiego i porywania dzieci” – stwierdził Roderich Kiesewetter z CDU.

REKLAMA