Tomasz Lis kaja się za pandemiczne bzdury. Przeprasza Bogdana Rymanowskiego

Bogdan Rymanowski i Tomasz Lis.
Bogdan Rymanowski i Tomasz Lis. (Fot. FB/YT/kolaż)
REKLAMA

Były już redaktor naczelny „Newsweeka” Tomasz Lis postanowił przeprosić redaktora Bogdana Rymanowskiego, który w mediach głównego nurtu nie płynął z koronawirusowym prądem.

W trakcie covidowego szaleństwa Rymanowski był jednym z niewielu dziennikarzy tzw. głównego nurtu, który miał odwagę zapraszać do programów gości nieutożsamiających się z główną covidową narracją.

REKLAMA

To w programach Rymanowskiego okazję do wypowiedzenia się i zaprezentowania szerszej publiczności mieli m.in. dr Paweł Basiukiewicz czy prof. Piotr Kuna. To Rymanowski publicznie zadawał niewygodne pytania albo cytował wyniki badań, o których inni bali się głośno mówić, bo burzyły one wykreowany covidowy obraz.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Odważna postawa Rymanowskiego sprawiła, że trafił on w oczach niektórych do grupy tzw. „antyszczepionkowców”. Tygodnik „Newsweek” – wówczas pod batutą red. Lisa – uznał nawet Rymanowskiego za propagatora fake newsów, umieszczając jego zdjęcie na okładce jednego z wydań.

Sam Lis zaś stwierdził, że postawa Rymanowskiego… przyczyniła się do tysięcy zgonów. Gdy gros osób delikatnie zasugerowało red. Lisowi, aby puknął się w głowę i dopytywało, skąd te „tysiące” ludzi, ten odpowiedział:

„Liczbę ofiar łatwo policzyć. 30 mln 18+ x 46% niezaszczepionych x 2,25% współczynnik śmiertelności = 310 tys. 85 tys już za nami. Czeka nas jeszcze min. (nie liczę osób pon 18 l) 225 tys zgonów. To cena za głupotę wyborców i bezczynność rządzących. Dobrze że dobrowolna i świadoma” – pisał Lis.

Już wtedy było wiadomo, jaką niewyobrażalną bzdurę i wyliczenia od czapy przedstawiał red. Lis, co z biegiem czasu tylko się potwierdziło.

Wówczas kroki prawne przeciwko Lisowi zapowiedział Rymanowski. „Szanowni Państwo, oświadczam, że wpis Tomasza Lisa (…) jest pomówieniem i narusza moje dobra osobiste. Słowa o „narażaniu na śmierć tysięcy ludzi” są obrazą i mogą spowodować utratę zaufania niezbędnego w pracy dziennikarskiej, dlatego zamierzam podjąć w tej sprawie odpowiednie kroki prawne” – oświadczył. I dalej pisał:

Pandemia, z jaką świat zmaga się od wiosny ubiegłego roku, wciąż jest nie w pełni wyjaśnionym zjawiskiem medycznym, społecznym i politycznym. Mimo upływu wielu miesięcy nie wiemy o niej wszystkiego. Jest mnóstwo pytań i wątpliwości.

Moją rolą, jako dziennikarza, jest zadawanie tych pytań w imieniu widzów i przedstawianie jak najszerszej panoramy opinii, dlatego zapraszam i będę zapraszał do swego programu lekarzy i ekspertów reprezentujących różne punkty widzenia. Bliskie mi jest stanowisko profesora Tadeusza Kotarbińskiego, który powiedział, że „nauka polega na podważaniu wszystkiego co można podważyć, bo tylko dzięki temu można wykryć to, czego podważyć się nie da.

Cieszy mnie, że tak wielu moich widzów podobnie rozumie istotę i misję zawodu dziennikarza.

Po niemal dziesięciu miesiącach od tamtych wydarzeń Lis postanowił przeprosić Rymanowskiego w ramach przedsądowej ugody. Do procesu więc nie dojdzie. Rymanowski uważa sprawę za zamkniętą.

REKLAMA