Jak będzie wyglądała zima w Polsce? Branża narciarska przygotowuje się na podwyżki cen prądu

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA

Ośrodki narciarskie przygotowują się do otwarcia w nadchodzącym sezonie zimowym i zapewniają, że nie będzie ograniczeń czasu pracy wyciągów – zdecydowano po konferencji branży narciarskiej w Wiśle. Stacje narciarskie zachęcają do rezerwacji pobytów na ferie, ale jednocześnie zapowiadają wzrost cen oferowanych usług.

Ceny karnetów mają być nieco wyższe, ale jak zapewniają przedstawiciele branży, podwyżki nie sięgną kilkuset procent jak w przypadku zapowiadanych zrostów cen energii elektrycznej. Stacje zaczęły zaopatrywać się w agregaty na wypadek przerw w dostawach prądu.

REKLAMA

– Zapewniamy, że ośrodki narciarskie w Polsce przygotowują się do otwarcia w sezonie zimowym. Nie chcemy wprowadzać paniki wśród turystów i informujemy, że będziemy działać jak zawsze i przynosić relaks i wytchnienie, szczególnie w tych ciężkich czasach. Tym samym zachęcamy do rezerwacji zimowych – powiedziała w czwartek rzecznik Stowarzyszeniu Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne Sylwia Groszek. Jak dodała, „polska zima się odbędzie, a ośrodki będą dostępne dla narciarzy, snowboardzistów i odwiedzających nas klientów”.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Właściciele stacji narciarskich zapewnili, że nie chcą w całości przerzucać wzrastających kosztów energii na swoich klientów, dlatego zdecydowali o zmniejszeniu swojej marży. W konsekwencji może się to odbić w kolejnych latach na inwestycjach i modernizacjach ośrodków narciarskich. Cena prądu stanowi ponad 30 proc. kosztów stacji narciarskiej.

Chcąc zapewnić ciągłość pracy wyciągów, część stacji narciarskich już zaopatrzyła się w agregaty prądotwórcze, aby nawet w wypadku przerwy w dostawie prądu wyciągi mogły nieprzerwanie działać.

Przedstawiciele branży narciarskiej zwracają także uwagę, że na większe koszty funkcjonowania wyciągów będzie miała także wpływ rosnąca płaca minimalna oraz ceny paliwa potrzebnego chociażby do pracy ratraków.

„Kiedy się tak wiele mówi o możliwych ograniczeniach w dostawach prądu w nadchodzących miesiącach, chcemy zaznaczyć, że w polskim bilansie energetycznym zużycie energii przez ośrodki narciarskie i turystyczne nie stanowi znacząco zauważalnego procenta, natomiast wartość dodana jaką generujemy dla społeczeństwa dzięki naszej pracy jest nie do przecenienia. Ze względu na powyższe argumenty, nie przyjmujemy do wiadomości ani nie możemy się zgodzić na ograniczenie czasu pracy ośrodków narciarskich lub wręcz ich zamykanie” – napisali w oświadczeniu przedstawiciele branży po spotkaniu w Wiśle.

W konferencji branży narciarskiej odbywającej się pod koniec września w Wiśle wzięli udział przedstawiciele stacji narciarskich ze Stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne, które zrzesza 90 proc. największych ośrodków narciarskich w kraju, w tym w Tatrach, Beskidach, Sudetach i Bieszczadach.

W związku ze zmianami cen energii przestojów funkcjonowania ośrodków nie przewiduje największy w Polsce operator kolejek linowych, czyli Polskie Koleje Linowe (PKL), w skład których wchodzą m.in. wyciągi na Kasprowy Wierch i Jaworzynę Krynicką.

– W kontraktach na zakup energii zamierzamy tak zabezpieczyć dostawy energii, by wyeliminować ewentualne czasowe wyłączenia prądu. Nawet gdyby miało dojść do takich sytuacji, to koleje linowe w ośrodkach PKL posiadają dodatkowe zabezpieczenie i tzw. napęd awaryjny, który pozwala na bezpieczne dotarcie wagonów z turystami do stacji przy wykorzystaniu własnego napędu – silników Diesla i dodatkowe napędy z podtrzymaniem energii – przekazała rzecznik PKL Marta Grzywa.

REKLAMA