Mieczysław Gil nie żyje. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wspomina opozycjonistę. „Stanął zdecydowanie w obronie prawdy o ludobójstwie na Wołyniu”

Śp. Mieczysław Gil (1944-2022).
Śp. Mieczysław Gil (1944-2022). Zdjęcie wykonane w 2011 roku, krótko po objęciu przez opozycjonistę z czasów PRL mandatu senatora. / Fot. PAP
REKLAMA

Był wiernym przyjacielem, z którym łączyła mnie wspólna droga i poglądy na Polskę i Kościół, w tym lustrację i pamięć o Kresach – napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski żegnając zmarłego w czwartek parlamentarzystę, opozycjonistę czasów PRL, działacza „Solidarności” Mieczysława Gila.

O śmierci 78-letniego Mieczysława Gila poinformował w czwartek na swojej stronie krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

REKLAMA

„29 września 2022 r. zmarł Mieczysław Gil, działacz związkowy z Nowej Huty, opozycjonista prześladowany i więziony w okresie PRL, uczestnik obrad okrągłego stołu, były poseł i senator, b. przewodniczący Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, w 2017 r. odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności” – podano w zamieszczonej informacji.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Opozycjonistę z czasów PRL w osobistym wpisie pożegnał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, w okresie PRL-u również działacz opozycji antykomunistycznej.

„Odszedł Mieczysław Gil, lider nowohuckiej Solidarności i szef strajku w 1988 r. Był wiernym przyjacielem, z którym łączyła mnie wspólna droga i poglądy na Polskę i Kościół, w tym lustrację i pamięć o Kresach. Drogi Mietku, niech Pan wprowadzi Cię do Nieba!” – napisał na Twitterze ks. Isakowicz-Zaleski

W szerszym wpisie, zamieszczonym na stronie internetowej, duchowny wspomina okoliczności poznania Gila, a następnie wspólnej działalności. Zapiski pochodzą z książki „Personalnik subiektywny”.

„(…) De facto był przywódcą strajku w 1988 roku, choć formalnie rolę tę pełnił Andrzej Szewczuwianiec. Na Hutę przedostał się nielegalnie. bo wyrzucono go pracy. Strajk rozbito w nocy z 4 na 5 maja. Wywieźli nas w jednej suce. Takie przeżycie zbliża ludzi. Do dziś to wspominamy. Mietek był skuty kajdankami, ja nie. Na komendzie przy ulicy Mogilskiej nie mogli go rozkuć i dopasować kluczyka; mnie odwieziono do kurii. Mietek był przywódcą Solidarności, która działała jawnie od 1988 roku” – wspomina.

„Bardzo lubię Mietka, który z tej całej grupy pozostał wierny prawicowym poglądom i „Solidarności”. (…) W lipcu 2013 wraz z innymi senatorami PiS stanął zdecydowanie w obronie prawdy o ludobójstwie na Wołyniu” – pisze o śp. Mieczysławie Gilu.

„Drogi Mietku, niech Dobry Pan wprowadzi Cię do Ojczyzny Niebiańskiej. R.I.P.” – żegna przyjaciela ks. Isakowicz-Zaleski.

REKLAMA