Perspektywy przed Karolem III. Zła wiadomość dla Brytyjczyków

Król Karol III. / Zdjęcie: PAP/Avalon
Król Karol III. / Zdjęcie: PAP/Avalon
REKLAMA

Umarła Królowa – niech żyje Król! JKM Karol III oczywiście. I nie jest to dobra wiadomość dla Brytyjczyków.

Karol III obiecał mianowicie Swoim poddanym, że ma zamiar służyć Monarchii do końca dni Swoich. Jednak Monarchia, by się odrodzić, wymaga bardzo energicznych i zdecydowanych działań. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nowy Monarcha nigdy do takich działań nie był zdolny – a miałem okazję poznać Go osobiście – a nadzieje, że na starość nieoczekiwanie nabrał temperamentu i wigoru, mogą okazać się daremne.

REKLAMA

Zawsze twierdziłem, że po kilku tygodniach sprawowania władzy Karol III powinien abdykować – i dać Brytyjczykom zarobić kolejne kilkaset milionów funtów na turystach przybyłych na kolejną intronizację. Ks. Wilhelm, obecny książę Walii, robi wrażenie, że w trudnych warunkach może stanąć na wysokości zadania. Co do Karola III nie mam złudzeń.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Ktoś powie: ale co może zrobić król mający takie uprawnienia jak władca Anglii? Odpowiedź brzmi: kiedyś monarchowie brytyjscy mieli sporą władzę – i powoli ją stracili. Nie więc nie stoi na przeszkodzie, by ją teraz – niekoniecznie pomalutku – odzyskali! P. Lech Wałęsa z pomocą śp. mec. Lecha Falandysza pokazał, co można zrobić pomimo skromnych kompetecyj. Trzeba tylko chcieć – a nie zadowalać się ceremoniałem i pięknymi dekoracjami. Jednostka jest silniejsza od tłumu – dlatego powtarzam, że jeśli tłumowi arystokratów i mieszczuchów udało się pozbawić Monarchę 98% władzy – to zdecydowanemu Monarsze względnie łatwo powinno udać się odwojować swoje prerogatywy.

Jeśli będzie tego chciał i solidnie nad tym popracuje.

Monarchia ma w Wielkiej Brytanii solidne poparcie społeczne – i względnie łatwo można je rozbudować. I to poparcie może być zbawienne dla kraju stojącego w obliczu potężnych kryzysów.

Przede wszystkim: kryzysu demograficznego. I tu nawet najlepszy Monarcha niewiele może zmienić.

Następnym jest kryzys narodowy. I tu jest wymarzona rola dla zdecydowanego Monarchy, który odrzuciłby gadkę-szmatkę o multi-kulti i zaczął zdobywać serca poddanych twierdzeniami, że nowi przybysze są równie cenni jak Brytyjczycy. Gdyby obyczaje na Jamajce były równie dobre jak w Anglii – to po co Jamajczycy przyjeżdżaliby do Anglii? Angielskie są lepsze – i tyle!

Poprą to zdecydowanie Anglicy i Szkoci – ale też i… Jamajczycy, którzy przyjechali na Wyspy 30 lat temu i będą chcieli pokazać, że są lepszymi Brytyjczykami niż rdzenni Brytowie! Trzeba się nie bać – i to głosić!

Po trzecie: kryzys obyczajowy. I znów: obok tradycyjnych Anglików siłą napędową rekonkwisty mogą stać się muzułmanie. Pewien jestem, że gdyby król Wielkiej Brytanii zechciał, to mógłby spośród muzułmanów stworzyć ochotniczą armię, która by wszystkim (tfu!) „gejom” i innym LGBTQZ-om pokazała, gdzie raki zimują. Gurkhowie też nie są od parady – ale ilu jest tych Gurkhów?

A muzułmanów jest sporo. Lepiej, by byli czynnikiem państwowotwórczym, podporą Tronu – niż elementem buntowniczym.

Powstaje pytanie: jakie król Anglii (i Szkocji, i…) ma uprawnienia, by tak działać?

Oczywiście nie ma żadnych! Ale też nikt Mu nie może tego zakazać! Czy np. Garibaldi lub Hitler mieli uprawnienia, by robić to, co robili? Też nie mieli żadnych, oczywiście. Ale robili – i zrobili. Król Anglii ma pozycję o niebo lepszą: ogromny majątek, ogromny nimb – i gdyby serio zabrał się za wzmacnianie swojej pozycji społecznej, szybko by się okazało, że Korona to tylko jedna dziesiąta mocy, którymi by dysponował!

Oczywiście żaden doradca nie przekona do tego JKM Karola III. Odpowiedziałby sloganami o powinności Monarchy wobec Narodu, o nowoczesności, o wartościach, których trzeba przestrzegać… Po czym poskarżyłby się na doradcę u pani Premierki, która posłałaby takiego doradcę na grzybki.

A nadchodzą czasy bardzo ciężkie. To nie to, że upada Monarchia – za Cromwella też upadła, Karola I ścięto – ale jego syn, Karol II, bez większych trudności odzyskał Tron i całe państwo.

Dobrze jest pamiętać, co wtedy zrobił Karol II. Obiecał amnestię szeregowym republikanom, ale trzech czołowych buntowników kazał wywlec z grobów i powiesić, a ci czołowi cromwelliści, którzy nie uciekli z kraju, lądowali w Tower lub na szubienicach.

I nowy brytyjski Monarcha po odzyskaniu Władzy powinien tak samo postąpić z tymi, którzy zamordowali Starą, Wesołą Anglię. Jeśli bowiem Wielka Brytania ma przeżyć i znów stać się mocarstwem, trzeba rozpalonym żelazem wypalić te zarazę, która obecnie panuje na Wyspach. I nie będzie to trudne: muzułmańska armia ochotnicza z największą przyjemnością dokona tego dzieła…

A potem się wszystko zwali na muzułmanów. Że niekulturalni byli.

Po co to piszę, skoro JKM Karol III chce rządzić do końca Swoich dni, a długowieczność odziedziczył zapewne po Matce? Zanim ks. Wilhelm zasiądzie na Tronie, Starą Wesołą Anglię dawno wezmą Diabli (a nie wiadomo, czy Karola Windsor nie spotka los Karola I Stuarta…). Po to, by pokazać, że nawet w tak ciężkiej sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie Wielka Brytania, są szanse na odrodzenia.

W Polsce byłoby to łatwiejsze niż w Wielkiej Brytanii. Tam infiltracja społeczeństwa przez Wrogów Ludzkości poszła o wiele dalej. Natomiast w Polsce ocalały ogromne rzesze ludzi, którzy nie zetknęli się ani z Oxfordem, ani z Cambridge – a więc zachowali sporo zdrowego rozsądku. I można się na nich oprzeć…

…ech!

Janusz Korwin-Mikke


REKLAMA