Michalkiewicz OSTRO o cenzurze. „Zimny ruski czekista Putin jest dobry na wszystko”

Stanisław Michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz. / Foto: PAP
REKLAMA

W jednym z najnowszych felietonów redaktor Stanisław Michalkiewicz poruszył temat cenzury i wolności słowa. Wskazał, że „wbrew pozorom” walka o tę wolność „nie jest jakąś fanaberią inteligentów, tylko sprawą zasadniczą dla życia narodu”.

Michalkiewicz przypomniał, że walka z cenzurą nie jest mu obca. W latach 70. XX w. wraz z przyjacielem wydawał w konspiracji pismo „Gospodarz”, później był także związany z podziemnym wydawnictwem „Krąg”, którym kierował Wojciech Fałkowski. To we współpracy z nim „w pierwszych miesiącach stanu wojennego wydrukował i zorganizował produkcję książki Andrzeja Alberta, czyli prof. Wojciecha Roszkowskiego «Najnowsza historia Polski»”. Michalkiewicz miał też swój udział w tworzeniu pisma „Wezwanie”, wydawnictwa „Kurs”.

REKLAMA

„Nie wspominam o tym wszystkim, by się chwalić, tylko – by pokazać, że w walce z cenzurą o wolność wypowiedzi mam pewne doświadczenie i dokonania” – wskazał Michalkiewicz.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

„Wbrew pozorom walka o wolność słowa, o swobodę wypowiedzi, nie jest jakąś fanaberią inteligentów, tylko sprawą zasadniczą dla życia narodu. Chodzi o to, by naród tworzył żywą kulturę, bo to jest warunek sine qua non jego trwania właśnie jako narodu” – zaznaczył.

„Jeśli naród przestaje tworzyć żywą kulturę, zaczyna powoli zamierać, uwsteczniając się do poziomu narodowości, albo i głębiej. Warunkiem tworzenia żywej kultury jest autentyzm publicznego dyskursu. Jeśli z publicznego dyskursu zaczyna się eliminować jakieś poglądy, czy jakieś tematy, dyskurs ten przestaje mieć sens, bo nie zachodzi w nim żadna wymiana myśli, a wszyscy tylko powtarzają jakieś mantry, zatwierdzone przez Panią Wychowawczynię” – przestrzegał publicysta.

Według Michalkiewicza, rezultatem takiego stanu rzeczy jest przekształcanie się dyskursu publicznego w jego „własną karykaturę, przestaje być autentyczny, a w związku z tym nie może już być inspiracją dla żywej kultury”.

Michalkiewicz wskazał także na konsekwencje społeczne. „Wskutek tego naród, jako wspólnota kultury, zaczyna zamierać, bo coraz mniej go spaja. I dlatego walka o swobodę wypowiedzi jest taka ważna nie tylko dla ludzi zajmujących się twórczością, ale i dla wszystkich pozostałych, nawet jeśli nie zdają sobie oni z tego sprawy” – zaznaczył.

Publicysta dodał, że problem cenzury nie skończył się wraz z „upadkiem komunizmu” – mimo jej konstytucyjnego zakazu.

„Jak słusznie zauważył ś.p. prof. Bogusław Wolniewicz, komunizm wcale nie «upadł», tylko mutuje, przybierając rozmaite barwy ochronne. Komuniści zresztą zawsze to robili i dlatego nazywani byli «złodziejami szyldów», bo albo podszywali się pod szermierzy wolności, albo – co zresztą zalecał Antoni Gramsci, autor nowej strategii komunistycznej rewolucji, w której pierwszym krokiem do zwycięstwa będzie uzyskanie panowania nad językiem mówionym – opatrywali tradycyjne i dobrze kojarzące się rzeczowniki przymiotnikami wypaczającymi ich sens pierwotny; np. wolność i «wolność prawdziwa», demokracja i «demokracja socjalistyczna» krzesło i «krzesło elektryczne» – i tak dalej” – podkreślił.

Publicysta wyliczał także przykłady cenzury z ostatnich miesięcy i lat. Przywołał tu przykład telewizji wRealu24, która „została całkowicie wymiksowana z tak zwanych «mediów społecznościowych» i to nie na podstawie decyzji jakiegoś niezawisłego sądu, tylko anonimowego dobroczyńcy ludzkości”.

„Tak całkiem anonimowy to on nie jest, bo wcześniej telewizją W Realu24 zainteresowała się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod pretekstem zimnego ruskiego czekisty Putina, który jest dobry na wszystko, nawet «na ładną niewinna panienkę» – więc tak całkiem nie musimy błądzić” – dodał.

„Nawiasem mówiąc, jest to taki sam mechanizm jak w Stanach Zjednoczonych, przez które rewolucja komunistyczna przewala się w pełnym natarciu. Całkiem niedawno tamtejsza bezpieka, czyli FBI, została wykorzystana przez tamtejszą komunę do wyeliminowania z życia publicznego byłego prezydenta Donalda Trumpa. Za komuny bywało tak samo, a nawet jeszcze gorzej, bo taki delikwent z reguły nie przeżywał takiego eksperymentu, ale nie możemy zapominać, że Stany Zjednoczone znajdują się dopiero na początku drogi” – zaznaczył.

Michalkiewicz podkreślił, że cenzura w mediach społecznościowych już stała się „standardem”.

REKLAMA