Kazachstan postawił się Rosji

Prezydent Kazachstanu Kassim-Żomart Tokajew. Foto: PAP/EPA
Prezydent Kazachstanu Kassim-Żomart Tokajew. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Żądania Rosji, by Kazachstan wydalił z kraju ukraińskiego ambasadora, są niezgodne z charakterem sojuszniczych relacji Astany i Moskwy jako równorzędnych strategicznych partnerów – oświadczył rzecznik MSZ Kazachstanu Ajbek Smadijarow, cytowany w środę przez agencję Reutera.

„Im więcej Rosjan zabijemy teraz, tym mniej będą ich musiały zabić nasze dzieci” – powiedział w sierpniu ambasador Ukrainy w Kazachstanie Petro Wrublewski w rozmowie z lokalnym blogerem. Po tym stwierdzeniu dyplomaty Kreml zażądał od Astany wydalenia ambasadora. Władze Kazachstanu zdecydowały się na mniej radykalne rozwiązanie, zwracając się do Kijowa z prośbą o wyznaczenie nowego szefa ukraińskiej placówki. Jak ocenił wówczas kazachstański MSZ, słowa Wrublewskiego były „niedopuszczalne w kraju z liczną rosyjską mniejszością (etniczną)”.

REKLAMA

W środę rzecznik resortu dyplomacji Kazachstanu wyjaśnił, że dotychczasowy ambasador przestanie formalnie kierować ukraińską misją w momencie objęcia placówki przez swojego następcę. Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa oznajmiła, że jest „oburzona” postawą Astany i powiadomiła, że ambasador Kazachstanu zostanie wezwany do rosyjskiego ministerstwa na rozmowę.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Smadijarow zapowiedział, że władze Kazachstanu postąpią analogicznie i wezwą do MSZ szefa rosyjskiej misji w tym kraju.

Kazachstan to jeden z najbliższych sojuszników Rosji, a także członek głównych prorosyjskich struktur integracyjnych – Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB). Od 24 lutego, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, rząd Kazachstanu stara się jednak dystansować od Moskwy, zachowując neutralną postawę w obliczu rosyjskiej agresji.

Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew zapowiedział wcześniej, że nie zamierza uznawać niepodległości separatystycznych republik w ukraińskim Donbasie. Szef państwa powołał się na wcześniejsze decyzje władz swojego kraju, które nie uznały zarówno niepodległości Abchazji i Osetii Południowej, jak też m.in. Kosowa.

Po ogłoszeniu w Rosji 21 września częściowej mobilizacji na wojnę z Ukrainą, setki tysięcy Rosjan próbują uciec przed poborem do wojska i przedostać się m.in. do Kazachstanu. Władze w Astanie zadeklarowały, że „muszą zapewnić tym ludziom bezpieczeństwo”, ponieważ jest to dla nich „kwestia humanitarna i polityczna”.

29 września niezależne media powiadomiły, że na przejściu granicznym z Kazachstanem w obwodzie astrachańskim, w południowo-zachodniej Rosji, powstaje punkt mobilizacyjny. Osoby próbujące wyjechać z kraju będą tam otrzymywać wezwania do armii.

REKLAMA