
Policjanci ze Świebodzina (Lubuskie) zatrzymali 50-latka, który pijany jechał pod prąd na węźle autostrady A2. Do tego ma dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych – poinformował w poniedziałek rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.
Mężczyzna prowadził auto mając 3,71 promila alkoholu w organizmie. Grozi mu do pięciu lat więzienia za złamanie sądowego zakazu i do dwóch za jazdę pod wpływem alkoholu, a do tego grzywna i obowiązek wpłaty 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Poszkodowanym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Jak zapowiedział rzecznik, 50-latek odpowie również za złamanie przepisów ruchu drogowego w związku z niebezpiecznym manewrem wykonanym na węźle autostradowym.
Do niebezpiecznej sytuacji z udziałem zatrzymanego mężczyzny doszło w sobotę (8 października). Świebodzińscy policjanci otrzymali zgłoszenie, że na węźle autostradowym kierujący volkswagenem wykonuje nieskoordynowane manewry i najprawdopodobniej jest pijany.
Po dojeździe we wskazane miejsce, policjanci zastali volkswagena zaparkowanego na poboczu, w którym siedział kierowca pilnowany przez innego mężczyznę – kierowcę ciężarówki. Ten powiedział policjantom, że wcześniej uniemożliwił dalszą jazdę kierującemu volkswagenem, który na węźle autostradowym zawrócił i pojechał pod prąd.