Korwin-Mikke: Dzięki temu dowiedzieliśmy się, jakie są prawdziwe zamiary prezydenta [VIDEO]

Janusz Korwin-Mikke Źródło: YouTube
Janusz Korwin-Mikke Źródło: YouTube
REKLAMA

– To nie jest państwo z dykty, tylko z dziurkowanej tektury – takimi słowami Janusz Korwin-Mikke komentuje wpadkę prezydenta Andrzeja Dudy, który już drugi raz odebrał telefon od „pranksterów”.

Janusz Korwin-Mikke, były prezes partii KORWiN i założyciel Najwyższego Czasu!, twierdzi, że rozmowa Andrzeja Dudy z kimś, kto podawał się za prezydenta Francji, to tylko „drobna aferka”.

REKLAMA

Polityk zauważa jednak, że Duda, posługując się „szkolnym angielskim […] wytłumaczył arkana polskiej polityki nie tylko prezydentowi Francji, ale całemu światu”.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

– I tu jest pierwsze pytanie. Się mówi, że to jest państwo z dykty. To nie jest państwo z dykty, tylko z dziurkowanej tektury. Ja się pytam, jak to jest, że nasze służby nie potrafią sprawdzić, z kim rozmawia nasz prezydent? – pyta polityk.

Janusz Korwin-Mikke stwierdza, że „to jest nie dopuszczalne” i „poważne państwo nie powinno do czegoś takiego dopuścić”.

– I przepraszam bardzo, ale tu chyba minister spraw wewnętrznych ponosi odpowiedzialność za działanie służb specjalnych, które powinny tego pilnować – zauważa Korwin-Mikke. Polityk zaznacza, że cała Konfederacja „potępia ostro działania naszych służb specjalnych”.

Wolnościowiec twierdzi natomiast, że „pan prezydent mówił umiarkowanie i rozsądnie”. – Ale dzięki temu żeśmy się dowiedzieli, jakie są prawdziwe zamiary pana prezydenta, a przynajmniej, co on mówi prezydentom innych państw – powiedział Janusz Korwin-Mikke.

Polityk zauważa, że Duda „tłumaczył ekscelencji Emmanuelowi Macronowi, że on nie ma zamiaru wojny robić, on stara się tego nie robić, on będzie uspokajał”.

Tymczasem „nasi politycy w sprawie tej rakiety histeryzowali” – stwierdza Janusz Korwin-Mikke. Zdaniem byłego lidera Konfederacji tragedia w Przewodowie to nie jest coś „czym powinien się zajmować prezydent”. Wolnościowiec uważa, że tym powinien się zajmować „facet od obrony danego województwa”.

– To nie jest powód, żeby informować o tym premiera, prezydenta i tak dalej i żeby jeden prezydent alarmował drugiego prezydenta – uważa Janusz Korwin-Mikke.

Całe nagranie:

REKLAMA