Totalny upadek. We Francji dyskutowali o „konstytucjonalizacji” aborcji. 32 sprawiedliwych [VIDEO]

stref bezpiecznego dostępu/Aborcja najczęstszą przyczyną śmierci w 2019 roku/ Fot. print screen z YouTube/Twój Nemezis/ aresztowanie pro-liferów/pro-life
Aborcja najczęstszą przyczyną śmierci w 2021 roku/ Fot. print screen z YouTube/Twój Nemezis
REKLAMA

W czwartek 24 listopada w parlamencie francuskim odbywała się debata nad projektem skrajnej lewicy ze Zbuntowanej Francji o wpisaniu „prawa do aborcji” do konstytucji Republiki. Pomysł, który powstał jako odpowiedź na… decyzję Sądu Najwyższego USA, popiera też prezydencka partia Renesans.

Podobna ustawa została wcześniej utrącona przez Senat, gdzie większość ma centroprawica. Jednak wszystko wskazuje na to, że w izbie niższej ustawa przejdzie. Nawet Zjednoczenie Narodowe zmienia tu stanowisko i proponuje „konstytucjonalizację” aborcji, chociaż w formie aprobacji ustawy Simone Veil, która w latach 70. ub. wieku dopuściła aborcję.

REKLAMA

Do tej pory politycy Zjednoczenia Narodowego zajmowali stanowisko, że takie działania jak wpisanie prawa do zabijania dzieci nienarodzonych do ustawy zasadniczej są niepotrzebne, bo nic aborcji nie zagraża. Partie lewicy i ugrupowania związane z Macronem podniosły jednak ten temat po orzeczeniu Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, który zniósł swobodę aborcji z poziomu federalnego na poziom decyzji poszczególnych stanów.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Marine Le Pen zawsze się sprzeciwiała „konstytucjonalizacji” zabijania dzieci poczętych, argumentując jednak nie „prawem do życia”, ale tym, że aborcja nie jest zagrożona we Francji. 21 listopada opowiedziała się jednak za wpisaniem swobody dzieciobójstwa do ustawy zasadniczej.

Nie po raz pierwszy francuska partia narodowa pokazuje swoisty „pragmatyzm” i to, że nie jest partią idei, ale sondaży i populizmu. Francuzi po wieloletniej „obróbce” ideologicznej i wyciszeniu głosów obrońców życia, w 80 procent uznają już zabijanie dzieci nienarodzonych za „normalność”, a politycy Zjednoczenia Narodowego „czytają” sondaże i chcą unikać kontrowersji.

Marine Le Pen swój wybór uzasadnia zmianę stanowiska „mniejszym złem” i tym, że propozycja ustawy Insoumise może skutkować nie tylko „konstytucjonalizacją” aborcji, ale także wydłużeniem jej okresu, a nawet podważeniem tzw. klauzuli sumienia (prawa do odmowy) dla personelu medycznego.

Le Pen jest zdania, że otwieranie tej debaty jest „zupełnie nie na miejscu”, bo chociaż „taka dyskusja trwa w Stanach Zjednoczonych, to nie istnieje we Francji”. Dlatego postulowała po prostu zapisać w preambule konstytucji „ustawę Veil”.

Tekst proponowany przez Zbuntowaną Francję Melenchona proponuje włączenie do Konstytucji następujących sformułowań: „Nikt nie może naruszać prawa do dobrowolnego przerwania ciąży i antykoncepcji. Prawo gwarantuje każdej osobie, która tego zażąda, swobodny i skuteczny dostęp do tych praw”. Na razie tekst w parlamencie zaaprobowano. Za życiem zagłosowało 32 posłów, za aborcją – 337.

REKLAMA