Kłótnia „księgowych” z PiS i Solidarnej Polski o KPO

Wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk/Fot. Adam Warżawa/PAP
Wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk/Fot. Adam Warżawa/PAP
REKLAMA

„Podawane przez ministra Michała Wójcika kwoty dotyczące KPO nie pokrywają się z żadnymi znanymi prognozami. Minister Wójcik nie uczestniczył w ostatnim spotkaniu premiera z ministrem sprawiedliwości, gdzie te kwoty były szczegółowo omawiane” – powiedział minister ds. UE Szymon Szynkowski vel Sęk.

Minister w KPRM i wiceprzewodniczący Solidarnej Polski Michał Wójcik, wyliczył, że za 107 mld zł, które Polska ma otrzymać z tzw. części subwencyjnej na KPO, „my jako Polacy zapłacimy 3-5 razy więcej, od 300 do 500 mld zł”. Zaznaczył, że Polacy płacą już za to dziś, choćby w podatku od plastiku. Ma to być 3 mld 200 mln zł rocznie.

REKLAMA

„Za chwilę do tego dojdzie 25 proc. od wpływu z podatku ETS. Trzecie źródło, to podwyższona składka do UE. To są bardzo duże pieniądze” – powiedział Wójcik.

Szymon Szynkowski vel Sęk zakwestionował te wyliczenia. Minister ds. UE wyjaśniał, że „wieloletnia spłata środków dotacyjnych z KPO przez wszystkie kraje członkowskie rozpocznie się w 2028 roku i potrwa 30 lat, a udział w niej Polski, czyli kwota spłaty, zależy przede wszystkim od tempa naszego wzrostu gospodarczego, co dziś jest trudne do prognozowania w perspektywie 55 lat”.

Dodał, że „nawet w najbardziej hiper optymistycznych scenariuszach skokowego rozwoju gospodarczego Polski, czego byśmy sobie przecież życzyli, Polska nie poniesie kosztów nawet zbliżających się do kwot, o których mówi minister Wójcik”.

Zdaniem tego ministra, skoro same „informacje o perspektywie pozyskania środków z KPO dla Polski przynoszą korzyści poprzez uspokojenie rynków i spadek rentowności obligacji, odpowiedź na to czy otrzymanie tych środków jest opłacalne jest zupełnie oczywista” – mówił Szynkowski vel Sęk.

W zamian ma być przeforsowany projekt, w którym sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów będzie rozstrzygał NSA, a nie, jak obecnie Izba Odpowiedzialność Zawodowej SN. Propozycja nowelizacji przewiduje też poszerzenie zakresu tzw. testu niezawisłości i bezstronności sędziego, który mogłaby inicjować nie tylko strona postępowania, ale także z urzędu sam sąd. Projekt uzupełnia także sposób badania bezstronności sędziego.

Problem, czy ta „kapitulacja” wystarczy? KE na początku czerwca zaakceptowała polski KPO, co było krokiem w kierunku wypłaty przez UE 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek w ramach Funduszu Odbudowy. Jednak pieniądze nie zostały wypłacone.

Komisja zaznaczyła, że polski KPO „zawiera kamienie milowe związane z ważnymi aspektami niezależności sądownictwa, które mają szczególne znaczenie dla poprawy klimatu inwestycyjnego i stworzenia warunków dla skutecznej realizacji” i że „Polska musi wykazać, że te kamienie milowe zostały osiągnięte przed dokonaniem jakichkolwiek wypłat w ramach Funduszu Odbudowy”.

Raczej wiadomo, że Bruksela chciałaby te pieniądze wypłacić już opozycji, licząc, że tak wygra wybory. Zastrzeżenia do ustawy „kapitulacyjnej” miał nie tylko Ziobro, ale i prezydent Andrzej Duda. Poza tym „przywracanie praworządności” to nie tylko chaos sądownictwa, ale i tylko jeden „kamień milowy”, który nie musi niczego przesądzać. Szymon Szynkowski vel Sęk wyraźnie Brukseli wierzy. Jak się nie uda, wejdzie pod stół i odszczeka?

Źródło: PAP

REKLAMA