
Uznanie mieszkania za „prawo” skutkuje przyspieszeniem rewolucji i wywłaszczaniem właścicieli z ich domów. Lewica się tu po zasiedlanie pustych domów i tworzenie „skłotów”, które później są prawnie chronione, a procesy o wyrzucenie „dzikich” lokatorów ciągną się miesiącami i latami.
Lewica wręcz zachęca do „zajazdów” na cudze domy. W Aouste-sur-Sye, wiosce położonej niedaleko Crest (francuski departament Drôme), mieszkańcy odkryli ponaklejane na domach plakaty z hasłami typu „dom do zajęcia prze skłotersów”.
Na rezydencjach w wiosce, umieszczano plakaty z hasłami takimi jak „squatt”, zachęcające do nielegalnego zajmowania mieszkań, o czym donosi dziennik „Le Dauphiné”. Takie „ogłoszenia” pojawiły się na niezamieszkałych domach lub letnich rezydencjach. Niektóre były zresztą dowcipne i kpiły z komercjalnych zachęt handlowych: „promocja, druga nieruchomość, wejdź i skłotuj”…
Mieszkańcom nie jest jednak do śmiechu. „Mam nadzieję, że uda nam się złapać sprawców” – mówił mer miejscowości Denis Benoit. Wezwania do naruszeń prawa własności mogą skutkować dużymi problemami w przypadku nielegalnego zasiedlenia domów.
Uciążliwe i długotrwale procesy, zniszczenia, a czasami dodatkowo niezapłacone rachunki za prąd, czy wodę. Dzicy lokatorzy doskonale znają przepisy i są instruowani przez lewicowe grupy jak przedłużać taki spontaniczny „najem”.
🔴 Drôme : des affiches "maisons à squatter" collées sur des résidences déclenchent la colère des habitants ⤵️ https://t.co/xrcwwuGUWK
— Valeurs actuelles ن (@Valeurs) December 28, 2022