Dostawy sprzętu z Francji, Niemiec i USA na Ukrainę. Będzie „przełom” w wojnie?

Niemiecki gąsienicowy bojowy wóz piechoty Marder 1. Foto: Wikipedia
Niemiecki gąsienicowy bojowy wóz piechoty Marder 1. Foto: Wikipedia
REKLAMA

Czy pomoc wojskowa NATO w dostawie zachodniego już sprzętu ciężkiego będzie próbą przełomu w wojnie na Ukrainie? Francja „wzmacnia” swoje wsparcie dla Kijowa i po raz pierwszy dostarczy Ukrainie lekkie pojazdy opancerzone AMX-10 RC. Poinformował o tym Pałac Elizejski: „To pierwszy raz, kiedy ukraińskie siły zbrojne otrzymały czołgi zaprojektowane przez Zachód” – oświadczyło biuro prezydenta Emmanuela Macrona.

Z kolei Niemcy i Stany Zjednoczone we wspólnym oświadczeniu, dzień później w czwartek 5 stycznia, zapowiedziały że ​​dostarczą podobne uzbrojenie. Do tej pory na Ukrainę trafiał sprzęt głównie postsowiecki z arsenałów państw naszej części Europy. Przełomu jednak chyba nie będzie, a tylko „wzmocnienie” Kijowa przed spodziewaną kolejną ofensywą Rosjan.

REKLAMA

Francuskie AMX-10 RC to lekkie pojazdy opancerzone, których produkcję rozpoczęto w latach 80. Ważą blisko 20 ton i mają nieco ponad 9 metrów długości. Są uzbrojone w działa kalibru 105 mm i dwa karabiny maszynowe. AMX-10 RC jest montowany na kołach, a nie na gąsienicach. Jego załoga składa się z czterech osób. To sprzęt firmy Nexter, która produkuje również armato-haubice Caesar, dostarczane już ukraińskiej armii w ostatnich miesiącach.

Pancerz i uzbrojenie czołgu AMX-10 RC nie mają nic wspólnego z normalnym czołgiem. Dla porównania, francuski czołg Leclerc waży od 56 do 63 ton i ma działo kal. 120 mm. Pojazdy wysłane na Ukrainę to lekkie, ale mobilne pojazdy, przeznaczone do bardzo specyficznych zadań. AMX został zaprojektowany w czasach zimnej wojny do konfrontacji z Sowietami i wykorzystania potencjalnych przełomów na froncie. Te lekkie czołgi są mobilne, ale ze względu na ich słaby pancerz są wrażliwe i bez szans w konfrontacji z czołgiem ciężkim, a tych akurat Rosjanom nie brakuje.

W sumie ten nie najnowocześniejszy pojazd to raczej mocny sygnał polityczny pod adresem Moskwy, że poparcie Zachodu nie słabnie, a nawet może być wzmacniane. Specjaliści twierdzą, że na Ukrainie doszło do taktycznej blokady i szukania przewagi ognia, zwłaszcza w artylerii. Nastąpił powrót do ufortyfikowanych pozycji i okopów i szybkość ruchu oraz manewrowość wydają się mniej znaczące. Wykorzystanie AMX-10 w tej fazie wojny będzie więc ograniczone.

Podobne maszyny dostarczą tymczasem również Stany Zjednoczone i Niemcy. Amerykańskie czołgi Bradley mają masę od 25 do 30 ton i są wyposażone w armatę kal. 25 mm oraz pociski przeciwpancerne. Bradley to jednak „niszczyciel czołgów” – zachwalał go amerykański generał Pat Ryder. Jego zdaniem taki pojazd może dobrze wspomagać ataki Ukraińców.

Niemcy posyłają, poza baterią „Patriot”, swoje „Mardery”, których do Kijowa trafi od 20 do 40 egzemplarzy. To też niezbyt nowa konstrukcja. Powstały w latach 70. ub. wieku. To także lekkie pojazdy opancerzone gąsienicowe, przeznaczone głównie do transportu żołnierzy. Ich zbrojeniem jest działko kalibru 20 mm.

Źródło: AFP

REKLAMA