Przygotowali dla prezydenta Bidena „wioskę Potiomkinowską”

Joe Biden
Joe Biden. / Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Przed poniedziałkową wizytą w Meksyku, prezydent Joe Biden zatrzymał się w przygranicznym El Paso w Teksasie. Miał to być sygnał, że jako prezydent zamierza coś robić ze zjawiskiem masowej nielegalnej imigracji. Okazuje się, że na przyjazd prezydenta oczyszczono centrum miasta z licznych tu migrantów.

Republikański gubernator Teksasu Greg Abbott skomentował to na Twitterze. Napisał, że miasto El Paso „spieszy się, aby usunąć nielegalnych imigrantów i obozy migrantów, które tłoczą się w centrum miasta, zanim przybędzie Biden”. Dodał, że „Biden nie chce, aby Ameryka zobaczyła chaos, który wywołał na granicy” (Biden przerwał m.in. budowę granicznego muru Trumpa).

REKLAMA

Abbott dodał: „to tylko sesja zdjęciowa i gra w udawanie”. Media były jeszcze ostrzejsze. Pisano, że dla Bidena przygotowano „Potiomkinowską wioskę na południowej granicy”. W El Paso „miejskie chodniki przekształciły się w prowizoryczne obozy dla bezdomnych, gdy dziesiątki tysięcy nielegalnych imigrantów zostały wypuszczone do centrum miasta w ostatnich miesiącach. Teraz zostały oczyszczone przed niedzielnym przyjazdem prezydenta Joe Bidena”. (Washington Examiner).

Już w czwartek, setki ludzi obozujących wokół dworca autobusowego Greyhounda i kościół Najświętszego Serca zostały usunięte z pola widzenia przez lokalnych funkcjonariuszy policji El Paso i agentów federalnej straży granicznej.

To chwilowa ulga dla mieszkańców zmęczonych m.in. rosnącą przestępczością. Niektórzy migranci przejęli nawet prywatne parkingi i pobierali opłaty od ludzi za parkowanie. Były liczne przypadki kradzieży samochodów, kradzieży mienia, rosła dystrybucja narkotyków. Teraz za robotę wzięła się policja i straż graniczna.

El Paso stało się epicentrum kryzysu na południowej granicy między sierpniem a grudniem ubiegłego roku. W tym regionie znalazło się więcej imigrantów niż w jakimkolwiek innym miejscu przy granicy. Ze względu na dużą liczbę zatrzymanych osób i 2 miliony zaległych spraw przed sądami imigracyjnymi administracja Bidena zdecydowała się nie zatrzymywać osób w aresztach dla postępowania sądowego. Skutków tej decyzji Biden na własne oczy jednak nie zobaczy.

REKLAMA