Zbadają tkanki skremowanego handlarza od respiratorów-widmo. Sommer: „Normalnie cud”

Co naprawdę wydarzyło się w poznańskiej klinice? Źródło: Pixabay, collage
Obrazek ilustracyjny/ Źródło: Pixabay, collage
REKLAMA

„Rzeczpospolita” donosi, że materiał biologiczny handlarza respiratorami-widmo, pobrany w Albanii, znajduje się już w Polsce. Problem w tym, że został on pobrany od Andrzeja Izdebskiego wedle „archaicznej metody”.

Od śmierci Andrzeja Izdebskiego minęło pół roku. Dopiero teraz do Polski sprawdzone zostały próbki tkanek pobranych ze zwłok znalezionych w jego mieszkaniu w Albanii. Tak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”.

REKLAMA

Wokół śmierci Izdebskiego pojawiło się wiele kontrowersji. Przede wszystkim bowiem nie poinformowano polskich służb, które – przynajmniej oficjalnie – szukały handlarza respiratorami widmo, choć i tu pojawiały się znaki zapytania. Ponadto ciało skremowano niemal natychmiast po przetransportowaniu go do Polski. Pojawiły się zatem podejrzenia, że biznesmen mógł sfingować własną śmierć. Teraz biegli mają jednak sprawdzić czy ciało rzeczywiście należało do Izdebskiego.

Z ustaleń dziennika wynika, że wycinki tkanek przetransportowano do Polski w specjalnych, podwójnych pojemnikach, które utrzymują odpowiednią temperaturę. Co więcej, by dopilnować szczegółów, do Tirany udał się prokurator prowadzący śledztwo.

Jak potwierdził rzecznik Prokuratury Krajowej, Łukasz Łapczyński, materiał biologiczny w odpowiednich warunkach został przetransportowany przez specjalistyczną firmę kurierską.

Przypomnijmy, że według albańskich śledczych Izdebski zmarł w Tiranie w czerwcu 2022 roku na zawał serca. W Albanii pobrano próbki z kilku organów wewnętrznych zwłok, które znaleziono w mieszkaniu handlarza – m.in. z mózgu, nerek i wątroby. Jednak, jak twierdzi jeden z najlepszych genetyków w Polsce, metoda ta nie daje dużej pewności, jeśli chodzi o identyfikację.

– Najbardziej optymalne jest pobranie paznokcia albo wycinka kości, najlepiej z trzonu kości udowej. Ponieważ taki materiał nie ulega degradacji – wyjaśnił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Bronisław Młodziejowski, ekspert w dziedzinie biologii kryminalistycznej i osteologii sądowo-lekarskiej.

– Pobieranie próbek do badania DNA z organów wewnętrznych nie daje już takiej gwarancji, i w Polsce jest to ostatecznością. Dlatego że takie próbki mogą podlegać procesom rozkładu, a bakterie, grzyby i inne drobnoustroje mogą uszkodzić DNA – wskazał.

Podkreślił też, że próbki pobrane z narządów wewnętrznych, żeby nadawały się do badań, muszą być przede wszystkim „prawidłowo zabezpieczone i przechowywane”.

– Ważne jest, czy poddano je liofilizacji, to znaczy odwodnieniu i wysuszeniu, czy pozostawiono je w szczelnym naczyniu. Czy też były przechowywane w spirytusie, a nie w formalinie, która może spowodować uszkodzenia DNA. To wszystko ma ogromne znaczenie – zaznaczył.

Sprawę skomentował na Twitterze redaktor naczelny „Najwyższego CZAS!”-u i nczas.com Tomasz Sommer.

„Pamiętacie handlarza respiratorami, który umarł w Albanii, ale skremował się w Polsce? Teraz badają jego tkanki – donosi «Rz». Normalnie cud” – ironizował.

Prok. Łapczyński zaznaczył natomiast, że „materiał biologiczny pobrany podczas sekcji przez ostatnie pół roku był przechowywany w depozycie Instytutu Medycyny Sądowej w Tiranie”. Zapewnił jednocześnie, że śledczy posiadają próbki do badań porównawczych – czyli albo materiał genetyczny zmarłego albo próbki pobrane od najbliższej spokrewnionej rodziny. Nie podano jednak, od kogo został pobrany materiał ani która placówka będzie przeprowadzała badania, które pozwolą wyjaśnić czy nie była to np. operacja zniknięcia współpracownika polskiego wywiadu.

Bo – jak przypomina dziennik – od czasów PRL Izdebski był związany z wywiadem. Ponadto to Agencja Wywiadu rekomendowała handlarza pandemicznemu resortowi zdrowia ws. zakupu respiratorów. „Wiele wskazuje na to, że mógł być „na kontakcie” wywiadu lub funkcjonariuszem działającym „pod przykryciem”” – twierdzi „Rz”.

Izdebski wyjechał z Polski w październiku 2021 roku, czyli w momencie, gdy lubelska Prokuratura Regionalna chciała mu postawić zarzuty za przestępstwa karnoskarbowe dot. transakcji z pandemicznym resortem zdrowia. 25 maja 2022 roku wystąpiono o ściganie go Czerwoną Notą Interpolu, ale – jak ujawniła „Rz” – dwa dni później Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji KGP odmówiło prokuraturze wpisu do SIS II. Twierdziło wówczas, że dane Izdebskiego już znajdują się w rejestrze – na wniosek ABW. Agencja zaś wycofała swój wpis, jeszcze przed znalezieniem zwłok w mieszkaniu w Albanii. Zanim umieszczono międzynarodowy list gończy, handlarz miał umrzeć na zawał serca. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że Izdebski zniknął z SIS II na co najmniej osiem dni, około 20 czerwca.

REKLAMA