Na wyjątkowo drogiej autostradzie będą kolejne podwyżki

Korek na autostradzie przed punktem poboru opłat. Zdjęcie: PAP/Tytus Żmijewski
Korek na autostradzie przed punktem poboru opłat. Zdjęcie: PAP/Tytus Żmijewski
REKLAMA

Zarządca autostrady A4 Katowice-Kraków wprowadzi podwyżki opłat za przejazd od 3 kwietnia. Za na trasie Katowice – Kraków opłaty na każdej z dwóch bramek mają wynieść po 15 zł dla aut osobowych (dotąd 13 zł) i po 46 zł dla pojazdów pozostałych kategorii (dotąd 40 zł).

Zachowane mają zostać rabaty w wysokości 2 zł przy płatnościach elektronicznych dla aut osobowych. Koncesjonariusz, spółka Stalexport Autostrad Małopolska (SAM), wyjaśnia kolejną w ciągu kilku miesięcy podwyżkę (poprzednia była w lipcu ub. roku) inflacją.

REKLAMA

We wtorek rzecznik SAM Rafał Czechowski poinformował o skierowaniu przez tę spółkę wniosku do Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad o zgodę na zmianę stawek opłat za przejazd dla wszystkich kategorii pojazdów od 3 kwietnia br. GDDKiA nie ma jednak realnych uprawnień do wpływania na decyzje związane ze zmianami stawek opłat.

A4 była od początku przekrętem i stawki za pokonanie kawałka drogi z trasy 80 km dzielących Kraków od Katowic zawsze budziły wątpliwości. W teorii umowa koncesyjna wygasa w 2027 r.

„Zmiana stawek opłat za przejazdy koncesyjnym odcinkiem A4, o którą wnioskujemy do GDDKiA, jest skutkiem ogólnej sytuacji gospodarczej, która wpływa także na naszą działalność. W jej centrum jest dbałość o utrzymanie drogi i infrastruktury towarzyszącej w odpowiednim standardzie” – mówił rzecznik Stalexportu Autostrady Małopolskiej.

Poprzednią podwyżkę spółka motywowała „wzrostem kosztów utrzymania autostrady i prowadzenia inwestycji, związanym m.in. z szybko rosnącymi w ostatnim czasie cenami usług, materiałów budowlanych czy nośników energii”. Teraz jest „ogólna sytuacja gospodarcza”.

Państwowy zarządca dróg już rok temu apelował do SAM o co najmniej wstrzymanie się z planowaną podwyżką do momentu ustabilizowania się sytuacji za wschodnią granicą. GDDKiA argumentowała, że jednym z efektów podwyżek może być przeniesienie części ruchu na drogi alternatywne do autostrady A4, co wiąże się ze spadkiem poziomu bezpieczeństwa kierowców, innych uczestników ruchu, a także mieszkańców okolicznych miejscowości.

Zgodnie z ostatnimi informacjami Grupy Stalexport Autostrady, w skład której wchodzi spółka zarządzająca odcinkiem A4 Katowice – Kraków, przychody z prowadzonego tam poboru opłat w trzech pierwszych kwartałach 2022 r. sięgnęły 303,9 mln zł (wzrost rok do roku o 15,9 proc.), co wpłynęło na wzrost przychodów całej grupy w tym okresie do 307,3 mln zł (o 15,2 proc. rok do roku), zaś zysku netto do 99,5 mln zł (o 2,1 proc. rdr.).

Ten przykład „partnerstwa publiczno-prywatnego” z czasów rządów SLD był od początku „przekrętem”. W 2006 r. Najwyższa Izba Kontroli oceniła, że spółka nie wypełnia warunków koncesji, a umowy z nią zawarte są niekorzystne dla Skarbu Państwa i użytkowników autostrady. NIK postulowała cofnięcie koncesji z powodu „długotrwałego naruszania przez koncesjonariusza obowiązków”.

„Realizacja przedsięwzięcia (…) jest przykładem nieskuteczności funkcjonowania w praktyce przyjętego w Polsce modelu koncesyjnego budowy i eksploatacji autostrad płatnych”. W ocenie NIK po wielu latach autostrada ciągle nie spełnia standardów autostrady płatnej, a użytkownikom, mimo wnoszenia przez nich opłat w pełnej wysokości, nie zapewniono możliwości sprawnego i bezpiecznego przejazdu.

Od 2000 roku SAM prezesuje Emil Wąsacz, minister skarbu państwa w rządzie Jerzego Buzka. W 1997, kiedy to przyznawano koncesje na 30 lat, rządził Cimoszewicz, a od października premierem był Buzek.

Źródło: PAP

REKLAMA