Rząd szykuje kolejną ustawę pod unijne dyktando. „Jak najszybciej przyjąć”

Piotr Müller, rzecznik rządu PiS.
Piotr Müller, rzecznik rządu PiS. (Fot. PAP)
REKLAMA

Ustawa o Sądzie Najwyższym nie wystarczy. Polska musi uchwalić kolejną ustawę pod unijne dyktando – tym razem o wiatrakach. W przeciwnym razie nie będzie pożyczki w ramach KPO, o którą tak bardzo stara się rząd.

Ustawa o Sądzie Najwyższym, podyktowana przez unijnych urzędników, jeszcze nie została podpisana przez prezydenta (jest w Senacie), a UE stawia już kolejne warunki, by wypłacić pieniądze z KPO. Teraz chodzi o politykę klimatyczną i wiatraki.

REKLAMA

Rząd ma wielką nadzieję, że już na najbliższym posiedzeniu Sejmu prace nad ustawą wiatrakową zostaną ukończone.

Tego bym sobie życzył i taka też jest intencja rządu, żeby ten projekt był jak najszybciej przyjęty. On już jest po poprawkach sejmowych komisyjnych. Teraz mógłby trafić na posiedzenie plenarne i tak byłoby najlepiej – powiedział rzecznik rządu Piotr Müller na antenie radiowej Trójki.

Rzecznik rządu był także pytany, czy Polska będzie czekać ze złożeniem wniosku o płatność z KPO do momentu uchwalenia nowelizacji. tzw. ustawy wiatrakowej.

Nie ma jeszcze decyzji w tym zakresie. Będziemy jeszcze rozmawiać na poziomie roboczym z Komisją Europejską, żeby nie było sytuacji, że złożenie wniosku przed zakończeniem procesu legislacyjnego, będzie oznaczało jakieś wymówki do dorzucenia. Dlatego chcemy mieć pewność, że tego typu za szybkie złożenie wniosku nie wygeneruje u naszych przeciwników w KE działań, które byłyby absurdalne – taką narrację przyjął.

Ustawa wiatrakowa – o co chodzi?

Projekt tzw. noweli ustawy wiatrakowej ma zliberalizować tzw. zasadę 10 H (wprowadzoną ustawą z 2016 roku przez PiS, którą teraz PiS na polecenie UE zmienia). To jeden z 37 tzw. kamieni milowych, które Polska ma zrealizować, aby spełnić wymogi wynikające z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności do uruchomienia środków z Krajowego Planu Odbudowy (czyli zapożyczyć się w Unii Europejskiej i realizować tamtejsze wytyczne).

Wniesiony do Sejmu w lipcu ub. roku rządowy projekt zakłada, że odległość wiatraków od zabudowań zamiast obecnej minimalnej odległości wynoszącej 10-krotność wysokości wiatraka z łopatą w najwyższym położeniu będzie mogła wynosić co najmniej 500 m. O ostatecznej odległości ma decydować społeczność lokalna. Zasada dziesięciokrotności wysokości (10H) ma być nadal obowiązująca dla odległości instalacji od parków narodowych, jednak dla rezerwatów przyrody ma to być minimalna odległość 500 m.

W ubiegły czwartek sejmowe komisje energii, klimatu i aktywów oraz samorządu i polityki regionalnej przyjęły poprawkę do rządowego projektu zmiany ustawy odległościowej, która zwiększa z 500 do 700 m minimalną odległość wiatraka, ale wyłącznie od budynków mieszkalnych. Poprawka ta została zgłoszona przez szefa komisji energii Marka Suskiego (PiS).

Jednocześnie komisja całkowicie zniosła zakaz budowy budynków mieszkalnych w pobliżu istniejących turbin wiatrowych. Zgodnie z przyjętą poprawką nie będzie tutaj żadnych ograniczeń.

Terlecki grozi posłom, którzy zachowali honor. „Zapamiętamy”

 

REKLAMA