Feministkom przewraca się w głowach. Są coraz groźniejsze

Instalacja feministyczna w Nantes. Fot. Twitter
Instalacja feministyczna w Nantes. Fot. Twitter
REKLAMA

Stowarzyszenia feministyczne alarmują, że przeżywamy na całym świecie „regres praw kobiet”. Ich „dowody” dosłownie „porażają”. Na początku tygodnia owe stowarzyszenia opublikowały raport, w którym domaga się od „postępowych” dyplomacji umieszczenia owego „regresu” na pierwszym planie działań dyplomatycznych.

Raport przygotowała związana z francuskimi socjalistami Fundacja Jean-Jaurèsa i stowarzyszenie feministyczne Equipop. Owa organizacja „promuje wartości feministyczne i stawia równość płci w centrum swojej pracy”, zresztą wynagradzanej pieniędzmi z podatków Francuzów.

REKLAMA

Okazuje się, że według feministek dzieje się coraz gorzej. I tu padają konkretne przykłady: „prawo do aborcji uchylone przez Sąd Najwyższy w Stanach Zjednoczonych”, „zakaz studiowania lub wykonywania niektórych zawodów przez kobiety w Afganistanie” i… „ograniczenia w dostępie do antykoncepcji w Polsce”. „Regres w zakresie praw kobiet mnoży się na całym świecie” – stwierdza raport.

Dodajmy, że przeciw „prawom kobiet występują bardzo różne grupy”. Państwa, „skrajnie prawicowe grupy polityczne” i „fundamentalistyczne ruchy religijne”, które zawierają „heterogeniczne sojusze”.

Raport dodaje, że te ruchy „są dobrze zorganizowane i powiązane z sobą”, a także „hojnie finansowane”, co pozwala im hamować „postęp” i „utrzymywać status quo”. „Nasz rząd musi zmierzyć się z tymi zagrożeniami” – powiedziała prezes Equipop” Lucie Daniel, która chce sprowokować „polityczną reakcję Francji”.

Pani Daniel dodała, że „odetchnęła trochę po ostatnich wyborach w Stanach Zjednoczonych i Brazylii, w których nie wygrały obozy konserwatywne, ale potencjał szkodliwości ruchów prawicowych jest nadal duży” – ostrzegła.

Francja jest jednym z dziesięciu krajów, które zadeklarowały zamiar prowadzenia „feministycznej polityki zagranicznej”. Raport jest rodzajem „podkładki” pod pozornie mało ważne działania. W rzeczywistości to czysty bolszewizm przebrany w szaty feminizmu. Raport zaleca m.in. „znaczące” zwiększenie wsparcia finansowego dla „stowarzyszeń feministycznych” i „uczynienie walk feministek priorytetem dyplomacji” Francji.

REKLAMA