Rolnicy rozczarowani PiS-em. OSTRE słowa o Unii Europejskiej w mainsteramie. „Może chcą, żebyśmy padli”

Kombajn zbożowy. / Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Kombajn zbożowy. / Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
REKLAMA

Czy Unia będzie się z nami solidaryzować? Może chcą, żebyśmy padli, bo jesteśmy konkurencją – stawia hipotezę Adam Walterowicz, szef Wojewódzkiego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych w Szczecinie.

Kwestia ukraińskiego zboża dobija polskich rolników. Choć PiS zapewniał wielokrotnie, że problemu nie ma, a każdego kto kilka miesięcy temu wieszczył katastrofę nazywano „ruską onucą”, to ostatnio już nawet rządzący nie są w stanie udawać, że problemu nie ma.

REKLAMA

Zboże z Ukrainy, które w Polsce miało być tylko na chwilę, w zdecydowanej większości nad Wisłą zostało i zdemolowało rynek. Ukraińskie zboże jest o wiele tańsze, ale nie jest to pokłosie tego, jakoby Polacy narzucali wyższe marże. Nie ma mowy o uczciwej konkurencji i wolnym rynku, bo ukraińskie zboże nie jest obłożone tyloma podatkami, podczas produkcji nie przechodziło szeregu biurokratycznych procedur, a więc koszty jego wytworzenia były znacznie niższe. Ponadto często jest znacznie gorszej jakości, co też ma wpływ na końcową cenę.

Niekontrolowany napływ zboża ze Wschodu zdestabilizował polski rynek. Rolnicy nie mogą sprzedać swoich produktów, bo jeśli chcieliby konkurować ceną z ukraińskim produktem, musieliby sprzedawać zdecydowanie poniżej kosztów produkcji, co dla wielu oznaczałoby bankructwo. Taki oto los rolnikom zgotowali PiS do spółki z UE, którzy wymyślili tzw. korytarz solidarnościowy. W praktyce okazało się, że tranzyt to fikcja i nie ma żadnego korytarza solidarnościowego, że jest to tylko hasło propagandowe.

Unia chce, żeby polscy rolnicy padli?

Ten temat poruszono w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej. Wspomniany Adam Walterowicz nie wierzy w dobre intencje Unii Europejskiej, która teraz zainteresowała się tematem i rzekomo chce pomóc w eksporcie zboża. Padają deklaracje o wysyłce za granicę nawet miliona ton zboża miesięcznie.

Przy pomocy UE, to są w stanie, jako Polacy nie damy sobie z tym rady. Czy Unia będzie się z nami solidaryzować? Może chcą, żebyśmy padli, bo jesteśmy konkurencją – powiedział Walterowicz.

Jaki jest scenariusz na najbliższe dni? – Spotkaliśmy się z dyrektorem generalnym KOWR-u. Przyznał, że niektóre zarządzenia były błędne. Na przykładzie tego spotkania można powiedzieć, że można się dogadać. Myślę, że i w zielonym miasteczku też dojdzie do porozumienia. Jeżeli się nic nie zmieni, to komornicy nam zamkną te gospodarstwa – stwierdził.

Następnie dodał: – Dla mnie jest to nielogiczne. My informowaliśmy rząd, okazało się, że to co mówiliśmy rok temu było prawdą. Jeżeli na Ukrainie można zboże kupić 100 zł taniej, to wiadomo, że ode mnie nikt nie kupi.

Odniósł się także do możliwego zakłócenia przez rolników wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymira Zełenskiego w Polsce. – My nie protestujemy przeciwko Ukrainie. Ja się zastanawiam, dlaczego tak bez głowy otwarto granicę? Czy chodzi o potężne firmy z kapitałem europejskim? – pytał retorycznie.

„Ja nie chcę żadnych dopłat”

Żadna to dla nas przyjemność jeździć po Szczecinie i utrudniać ludziom życie. Jeżeli będą takie rozporządzenia, żeby pomogły nam przetrwać tą trudną sytuację. Dziś to jest wszystko na wariackich papierach robione. Dziś jedno kosztuje tyle, jutro tyle. My chcemy taki bufor, czyli taką tarczę, która umożliwi nam przetrwanie tego – podkreśla.

Ja nie chcę żadnych dopłat. Chcę, żeby wyrównali i umożliwili nam produkowanie żywności. Rachunek wpływów, kosztów i dochodów musi się zgadzać. Te problemy związane są z winą rządu i Unii Europejskiej. Od maja zeszłego roku towary rolne z Ukrainy są objęte zerową stawka celną. Nie jesteśmy pewni, czy to jest tylko ukraińskie zboże – mówił dalej Walterowicz.

Wskazał też, że działaniami rządu PiS rozczarowani są nawet rolnicy z Solidarności, czyli twardy elektorat Kaczyńskiego.

Przez pierwsze pięć lat PiS zrobił dobre rzeczy, nie powiem, że nie. Ale później zaczęło się coś psuć. Nawet rolnicy z Solidarności, którzy byli typowymi wyborcami PiS-u, mówią, że tak dalej być nie może – podsumował w Radiu Zet Walterowicz.

REKLAMA