Był jednym z najsłynniejszych polskich strongmenów. Dziś nie może podnieść ręki

Sandomierz,6.7.2003 Mistrzostwa Europy Strong Men, trwały dwa dni, w drugim dniu konkutencje odbywały się na zabytkowym sandomierskim rynku , starowało 10 zawodników NZ/od lewej: Jarosław Dymek Polska zajął 2 miejsce, Mariusz Pudzianowski Polska zajął 1 miejsce został mistrzem Europy Strong Men i Raimonds Bergmanis Łotwa zajął 3 miejsce PAP/Piotr Polak DG pp/bp
Sandomierz,6.7.2003 Mistrzostwa Europy Strong Men, trwały dwa dni, w drugim dniu konkutencje odbywały się na zabytkowym sandomierskim rynku , starowało 10 zawodników NZ/od lewej: Jarosław Dymek Polska zajął 2 miejsce, Mariusz Pudzianowski Polska zajął 1 miejsce został mistrzem Europy Strong Men i Raimonds Bergmanis Łotwa zajął 3 miejsce PAP/Piotr Polak DG pp/bp
REKLAMA

Jarosław Dymek był, obok Mariusza Pudzianowskiego, najpopularniejszym polskim strongmenem. Jego wyczyny siłowe budziły wielkie uznanie publiczności, ale dziś siłacz płaci za nie potworną cenę.

Był taki okres, że zawody strongmenów pretendowały do bycia polskim sportem narodowym. Głównie za sprawą Mariusza Pudzianowskiego, który był w tamtych czasach najsilniejszym człowiekiem świata.

REKLAMA

Poza Pudzianem było jeszcze kilku słynnych Polaków, a wśród nich dużą popularnością cieszył się szczególnie zawodnik z Kwidzyna – Jarosław Dymek.

Choć na początku lat 2000. kariera strongmena wydawała się czymś bardzo kuszącym z powodu dużych pieniędzy i sławy, to po latach sportowcy płacą ogromną cenę za to, jak wówczas eksploatowali swoje organizmy.

– W telewizji widzisz jedynie mały wycinek, bo kroi się wszystko do 45-55 min z reklamami. A zawody trwały zwykle około trzech godzin. Na zapleczach namiotów czasem wymiotowaliśmy albo nawet mdleliśmy z wysiłku – opowiada Jarosław Dymek.

Siłacz rozstał się z zawodami strongmenów dopiero w 2010 roku. Zerwał wówczas mięsień piersiowy i pomimo kilku operacji, nigdy nie wrócił już do dobrej formy.

– Nie jestem w stanie normalnie podnieść ręki. Konsultowałem to z najlepszymi lekarzami. Stwierdzili, że będę się już z tym musiał męczyć do końca życia. Taki los sportowca – wyznał dziennikarzom.

Po porzuceniu sportu Dymek długo nie mógł znaleźć sobie miejsca. Próbował swoich sił w polityce, później prowadził sklep z odżywkami i siłownię.

Obecnie były strongmen pracuje w ośrodku wychowawczym z trudną młodzieżą, co – jak wyznaje – przynosi mu ogromną satysfakcję.

REKLAMA