Zabójstwo w domu dziecka w Tomisławicach. Przebieg zdarzenia i decyzja sądu

Policja przed domem dziecka w Tomisławicach (pow. sieradzki).
Policja przed domem dziecka w Tomisławicach (pow. sieradzki). / foto: PAP
REKLAMA

Sąd Rejonowy w Sieradzu aresztował na trzy miesiące 19-latka, który zabił 16-letnią podopieczną domu dziecka w Tomisławicach, a pięć kolejnych osób w wyniku ataku nożownika trafiło do szpitala. Podejrzanemu grozi dożywocie.

„Sąd zastosował areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy, tj. do 8 sierpnia br.” – przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu prok. Jolanta Szkilnik.

REKLAMA

Mężczyzna usłyszał zarzut zbrodni zabójstwa 16-letniej pokrzywdzonej oraz pięciokrotnego usiłowania zabójstwa.

„Za wszystkie przestępstwa grozi kara do dożywotniego pozbawienia wolności” – przekazała prok. Szkilnik.

Podejrzany skorzystał z prawa do składania wyjaśnień. Są one objęte tajemnicą śledztwa. Wiadomo natomiast, że podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał się do winy oraz potwierdził znajomość z pokrzywdzoną.

„Jak zawsze w tego rodzaju poważnych sprawach będzie sporządzony wywiad środowiskowy o podejrzanym, a także będzie badany stan poczytalności w chwili czynu, dlatego zostaną powołani biegli z zakresu psychiatrii i psychologii” – wskazała.

Wydarzenia w domu dziecka w Tomisławicach

Do zdarzenia doszło we wtorek (9 maja) po godz. 23 w domu dziecka w Tomisławicach. 19-letni Daniem M. przez otwarte okno wszedł do pokoju Oliwii, 16-letniej ofiary ataku. Następnie miało dojść do kłótni, w wyniku której 16-latka została ugodzona nożem. Zmarła na miejscu zdarzenia.

Podczas ucieczki z ośrodka opiekuńczego zaatakował też inne osoby, które napotkał po drodze. Godzinę później został zatrzymany przez policję w miejscu zamieszkania – w oddalonej o 2 km od domu dziecka wsi. Wstępnie w rozmowie z policjantami przyznał się do dokonania zabójstwa. W chwili zatrzymania był trzeźwy. Została od niego pobrana krew do badań na obecność narkotyków i środków odurzających.

19-latek spotykał się z ofiarą ataku od ponad roku, razem byli uczniami tej samej szkoły w Warcie. Motyw, który brany jest pod uwagę jako najbardziej prawdopodobny to zawód miłosny. Mężczyzna nie był wcześniej notowany.

W szpitalu z powierzchownymi ranami przebywają nadal trzy osoby. Pozostałe zostały zwolnione ze szpitala. Ze względu na ich stan psychiczny została im udzielona pomoc psychologiczna. Dzieci zostały zabrane do innego domu pomocy społecznej, aby nie przebywały w tym miejscu.

Burmistrz gminy Warty w środę ogłosił trzydniową żałobę.

Prokuratora będzie sprawdzać też, czy placówka była zabezpieczona prawidłowo.

REKLAMA