Rosyjskie elity szukają następcy Putina? Bunt Prigożyna osłabił pozycję prezydenta

Władimir Putin Źródło: YouTube
Władimir Putin Źródło: YouTube
REKLAMA

Bunt Jewgienija Prigożyna i jego prywatnej armii, to największe wyzwanie, jakiemu Władimir Putin musiał stawić czoła w czasie swojej 23-letniej prezydentury. Zdaniem wielu publicystów rosyjski prezydent poradził sobie na tyle źle, że elity na Kremlu szukają kogoś, kto mógłby go zastąpić.

W poniedziałek Putin wygłosił przemówienie do obywateli, w którym dziękował za okazanie „jedności i patriotyzmu”, co, według niego, pokazało, że „wszelka próba wywołania wewnętrznego zamieszania była skazana na niepowodzenie”.

REKLAMA

„Jednak bunt grupy najemników Wagnera obalił mit, który był kamieniem węgielnym prezydentury Putina – że reprezentował on stabilność i siłę. Wielu przedstawicieli rosyjskiej polityki i biznesu zastanawia się, czy uda mu się wrócić do poprzedniej stabilizacji. Niektórzy sugerowali nawet, że mogą być prowadzone poszukiwania następcy Putin” – pisze amerykański „The Washington Post”.

– Putin pokazał całemu światu i elicie, że jest nikim i nie jest w stanie nic zrobić –
powiedział jeden z wpływowych, moskiewskich biznesmenów. – To całkowity upadek jego reputacji – dodał.

– Toczą się gry, których nikt nie rozumie –
stwierdził jeden z rosyjskich urzędników z kręgu moskiewskiej dyplomacji. – Kontrola nad krajem została częściowo utracona – dodał.

Moskiewskie elity mają już nawet nie kryć rozczarowania tym, jak państwo zareagowało na bunt Grupy Wagnera.

– Jak to możliwe, że jadą czołgami setki kilometrów na północ w kierunku Moskwy i nie zostają zatrzymani? – zastanawia się współpracownik jednego z rosyjskich miliarderów.

– Kiedy masz maszerujące kolumny tysięcy ludzi i nikt nie może ich powstrzymać, utrata kontroli jest ewidentna – miał z kolei wprost stwierdzić jeden z rosyjskich miliarderów.

Nie wszyscy rozmawiali z „The Washington Post” anonimowo. – Wydarzenia ostatnich dni pokazują, że kraj nie zmierza we właściwym kierunku – ocenił Siergiej Markow, związany z Kremlem doradca polityczny. – Jeśli nic się nie zmieni, to na pewno się powtórzy – dodał.

Wśród rosyjskich elit ma także krążyć plotka, że Grupa Wagnera nie posunęłaby się aż tak daleko w głąb Rosji, gdyby nie była wspierana przez część służb.

Bunt Prigożyna

W sobotę najemnicy Grupy Wagnera zajęli sztab rosyjskiej armii w Rostowie nad Donem, a następnie zaczęli posuwać się w kierunku Moskwy. Prigożyn jest od dawna skonfliktowany z częścią rosyjskiego establishmentu wojskowego, dowodzącą inwazją na Ukrainę. Domagał się „przywrócenia sprawiedliwości” w armii i odsunięcia od władzy ministra obrony Siergieja Szojgu.

W sobotę wieczorem Prigożyn ogłosił odwrót i wycofanie najemników do obozów polowych, by „uniknąć rozlewu krwi”. Miało to być rezultatem układu białoruskiego autorytarnego lidera Alaksandra Łukaszenki z Prigożynem, zawartego w porozumieniu z Władimirem Putinem. Zgodnie z tymi uzgodnieniami najemnicy Grupy Wagnera i sam Prigożyn mieliby przemieścić się na Białoruś.

REKLAMA