Turcja broni się przed inflacją

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Foto: PAP/Abaca
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Foto: PAP/Abaca
REKLAMA

Inflacja w lipcu w Turcji osiągnęła 48%, a do końca roku oczekuje się jej dalszego wzrostu. Sytuacja taka trwa od wielu miesięcy. W ostatni czwartek Ankara podjęła decyzję o kolejnej podwyżce stóp procentowych.

Oficjalnie szczyt inflacji na poziomie 85% został osiągnięty w 2022 r. Jednak według niezależnych ekonomistów wyniósł on ponad 100%, a Turcja nadal zmaga się z inflacją. 24 sierpnia stopy procentowe wzrosły tu z 17,5% do 25%, czyli nawet więcej niż oczekiwali ekonomiści.

REKLAMA

Prezes banku centralnego Hafize Gaye Erkan położył kres polityce ciągłego obniżania stóp procentowych narzuconej przez prezydenta Erdogana. Mówi się, że po wyborach prezydent pozostawił bankowi centralnemu więcej swobody.

Inni twierdzą, że prezydent Erdogan tak naprawdę nie miał wyboru. W lipcu inflacja osiągnęła 48%, a do końca roku prognozy mówią o wzroście do 58%. Niemal natychmiast po podwyżce stóp procentowych nastąpiło odbicie liry tureckiej w stosunku do dolara i euro. Wskazuje się, że społeczeństwo jest mocno zadłużone, a wzrost kosztów kredytu zaciąży na gospodarstwach domowych.

Turcja chce odzyskać zaufanie inwestorów, ale też zachować siłę nabywczą społeczeństwa, zwłaszcza że w marcu 2024 roku odbędą się tu ważne wybory samorządowe. Prezydent chce odzyskać duże miasta, które wpadły w ręce opozycji, a przede wszystkim Stambuł. To jego miasto i był tu wcześniej burmistrzem.

Źródło: France Info

REKLAMA