Konfederacja o kryzysie paliwowym „w naszej socjalistycznej ojczyźnie”. „Syndrom za krótkiego prześcieradła” [VIDEO]

Ceny paliw.
Tankowanie - zdj. ilustracyjny. / Fot. PAP
REKLAMA

Konfederacja alarmuje, że państwowa spółka Orlen ma prowadzić nieuczciwą konkurencję w sektorze paliwowym i sztucznie zaniżać ceny paliw przed wyborami, co powoduje kryzys w branży, który po wyborach odbije się Polakom czkawką.

– Jak w każdym kraju, w którym zarządzaniem gospodarką zajmują się partyjne komitety, tak i w naszej socjalistycznej ojczyźnie mamy do czynienia z problemami, których wyjaśnienie jest z pozoru skomplikowane, które następnie znajdują gdzieś tam swoje niespodziewane ujście i które musimy potem bohatersko zwalczać – mówił podczas konferencji Konfederacji Roman Łazarski (Nowa Nadzieja).

REKLAMA

– Oczywiście rząd je „bohatersko” zwalcza, a wszystko jest spowodowane tym przyjętym gospodarczym modelem państwa, czyli modelem redystrybucji w wyniku którego trzeba jednych uprzywilejowywać kosztem drugich, w związku z czym mamy permanentny syndrom za krótkiego prześcieradła. No i rząd próbuje sprawić, by wydzieranie sobie tego prześcieradła przebiegało możliwie najłagodniej – mówi dalej Łazarski.

Wolnościowiec zauważa, że „oczywiście w nieskończoność robić się tego nie da”. – No i z podobnym problemem mamy do czynienia obecnie. Chodzi o branżę paliwową – wyjaśnia Łazarski.

Polityk, powołując się na media branżowe, mówi o zaburzeniach w rzeczonej branży. – Pojawiają się problemy z dostępem do surowca. I cóż takiego jest przyczyną tych problemów? Okazuje się, że nasz gigant, spółka, która dyktuje warunki na rynku paliw, utrzymuje cenę surowca, cenę paliw poniżej ceny wynikającej z giełd światowych.

– No i teraz w związku z tym, chcąc utrzymać tę cenę na pokaz oczywiście, jest to cena, którą ta spółka utrzymuje po to, żeby realizować określony cel polityczny, zbliżając się wybory […], ona chcąc utrzymać tę cenę na pokaz, robi to kosztem wcześniej wypracowanego zysku i tych zasobów, które powinna, zgodnie ze swoją rolą, jako spółki zabezpieczającej cały rynek i sektor paliwowy, bezpieczeństwo paliwowe w kraju, powinna udostępniać dla rynku, musi ograniczać podaż dla krajowych graczy na tym rynku – wyjaśnia Łazarski.

– I teraz ci wszyscy uczestnicy rynku, którzy są powiązani z branżą paliwową, muszą się zwracać na rynki międzynarodowe po surowiec, gdzie on jest dużo droższy, co powoduje, że siłą rzeczy oni wypadają z gry konkurencyjnej, bo Orlen, jako polityczna spółka, realizuje swój cel i utrzymuje ceny na zbyt niskim poziomie – mówi dalej.

Wolnościowiec zaznacza, że „ta cena oczywiście prędzej czy później do nas wróci, no bo Orlen też nie ma zasobów nieskończonych i będzie też musiał w końcu to paliwo kupić po cenach, jakie są na rynkach międzynarodowych”.

– Kiedy to nastąpi? No wiemy, że na pewno nie przed wyborami, ale nastąpi do w jakimś czasie po wyborach – prognozuje Łazarski.

Cała konferencja:

REKLAMA