Bułgaria wyłamuje się i znosi zakaz importu ukraińskiego zboża

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA

14 września Bułgaria podjęła decyzję o nie przedłużaniu zakazu importu ukraińskiego zboża po 15 września, czyli po jego wygaśnięciu zgody UE na takie działania. Unia Europejska upoważniła w kwietniu pięć państw członkowskich (Bułgarię, Węgry, Polskę, Rumunię i Słowację) do wprowadzenia zakazu sprzedaży ukraińskiej pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika. Ochrona miejscowego rolnictwa już się jednak kończy.

Bułgaria wyłamuje się jako pierwsza ze wspólnego frontu państw regionu w Brukseli o przedłużenie zakazu. Scenariusz wprowadzenia zakazu, wbrew stanowisku KE staje się realny.

REKLAMA

Zgodę na zniesienie zakazu importu ukraińskich zbóż po 15 września wyraził parlament w Sofii. Byłto wniosek partii GERB i Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria, które tworzą rządzącą koalicję, wspierane przez turecki Ruch na rzecz Praw i Swobód.

Za rezygnacją z zakazu importu ukraińskiego zboża zagłosowało 124 posłów, 69 było przeciw, a ośmiu wstrzymało się od głosu. Zgromadzenie Narodowe Bułgarii liczy 240 deputowanych. Minister finansów Asen Wasilew argumentował, że zakaz importu z Ukrainy przyczynił się do wzrostu cen w Bułgarii, a straty dla budżetu w jego następstwie oszacowano na 140 mln lewów (70 mln euro).

Według autorów uchwały zakazu nie należy przedłużać zarówno ze względu na solidarność z odpierającą rosyjską inwazję Ukrainą, jak i w celu zagwarantowania bezpieczeństwa żywnościowego w skali światowej. Zapewne zdenerwuje to miejscowych rolników. Zapowiedzieli już nawet protesty

Minister rolnictwa Kirił Wytew pierwotnie sprzeciwił się decyzji o wyłamaniu się Bułgarii z grupy krajów opowiadających się za zakazem importu z Ukrainy i nawet zapowiadał podanie się do dymisji. Później mówił już tylko o… kontrolowaniu importu produktów z Ukrainy.

Źródło: AFP/ PAP

REKLAMA