
Sektor walki z dezinformacją to dziś prężny biznes, którego rozwój znacznie przyspieszyła wojna na Ukrainie – pisze wtorkowa „Rzeczpospolita”.
Start-upy w tym obszarze rosną jak grzyby po deszczu – ocenia gazeta, przytaczając szereg przykładów, przede wszystkim z Ukrainy. Po rosyjskiej agresji powstały na Ukrainie firmy technologiczne, które oferują narzędzia do walki z dezinformacją. To m.in. mechanizmy uwierzytelniające materiały – jak zdjęcia i filmy – z walk, wykrywanie skoordynowanych działań grup kont w mediach społecznościowych, ich powiązań i zależności, narzędzia do sprawdzania wiarygodności autorów.
Jak podkreśla „Rzeczpospolita” tego typu firmy często udostępniają swoje produkty bezpłatnie niektórym odbiorcom, ale np. klientom biznesowym już je sprzedają. I planują zarabiać na nich na inne sposoby.
Gazeta przytacza szacunki, zgodnie z którymi jeszcze przed atakiem Rosji na Ukrainę koszty wywołane szerzeniem fałszywych informacji sięgały w skali globalnej 80 mld dol. rocznie, a po wybuchu wojny wzrosły wielokrotnie.

![Nowa wiceminister nie wiedziała, ile jest województw. Teraz tłumaczy, na czym polega dyskryminacja kobiet. Stanowski: „Rządzą nami wariaci” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/zaneta-cwalina-sliwowska-nczas-100x70.jpg)
![UPA i żołnierze niezłomni. Skandaliczne słowa wiceministra z Polski 2050. Sommer: „Powinien wylecieć z posady natychmiast” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/andrzej-szeptycki-nczas-100x70.jpg)





