O Jedwabnem prawdziwie

Książka „Jedwabne. Historia prawdziwa” (dostępna w sklep-niezalezna.pl) jest znakomita pod względem materiałów dowodowych, napisana nieco technicznym językiem, ale w najważniejszych miejscach czyli konkluzjach – w porządku.

Kilka rzeczy mnie zaskoczyło – choć oczywistym dla mnie jest fakt (urodziłem się w Ciechanowcu i wychowałem w Wysokiem Mazowieckiem, ludzie starsi wiedzieli), że po Podlasiu w 1941 grasowały komanda śmierci, wiedza o tym, że PRL-owscy śledczy mieli na widelcu SS-Hauptsturmfuhrera Hermanna Schapera w 1965 nie jest powszechnie znana nawet w naszych okolicach. Fakt, że dobrano Radosława Ignatiewa na prokuratora i miał jedyną historyczną szansę przycisnąć byłego ss-mana, a zachował się jak przysłowiowa d… a, jest tragiczny i oburzający. Potknąłem się też w opracowaniu Waldemara Monkiewicza, zdaje się „Studia podlaskie 2” (?) o nazwisko SS-Hauptsturmfuhrera Wolfganga Birknera, oddelegowanego z warszawskiego Gestapo do utworzenia „Kommando Białystok”, ok 200 funkcjonariuszy z policyjnych batalionów 309 i 316. Nie znalazłem niestety więcej powiązań, ale domyślam się, że Schaper mógł być podwładnym Birknera lub dowodzić wydzielonym oddziałem z „Kommando Białystok”.

Trasa Schapera

Należy się Szanownym Panom mały opeer ode mnie, jako podlasianina – w Waszym dziele nie ma mapy przedwojennego Podlasia, więc wszystkie nazwy unoszą się w „warstwie domyślnej”, a jak mawiał mój historyk z liceum – „książka historyczna bez mapy to d..a nie książka”. WAŻNYM ELEMENTEM W DRUGIM WYDANIU PAŃSTWA DZIEŁA BYŁABY MAPA PODLASIA Z epoki z OPISEM „TOUR DE PODLASIE LATO 1941 r.” KOMANDA SCHAPERA! Nic tak nie przemawia do oczu czytelnika jak MAPA!! Przesyłam wiec Panu Redaktorowi mapkę przedwojennego Podlasia z naniesioną trasą ss-manów. Taka mapa jest warta 10 000 słów, bo widać na niej jak na dłoni czemu Schaper wylądował 10 lipca w Jedwabnym. Komando pojawiło się w Wiźnie pod koniec czerwca, potem prawdopodobnie udało się do Szczuczyna (?zaopatrzenie). Dalej widać wyraźną trasę mordów:

– Wąsosz 5 lipca
– Radziłów 7 lipca
– Jedwabne 10 lipca
– Łomża wczesny sierpień.

Tu rajd Szczuczyn-Łomża się zakończył, a masakry odbyły się właśnie wzdłuż tej drogi. Łomża była większym miastem, więc masakry trwały dłużej, przez większość sierpnia. Potem komando udało się do Tykocina, z Tykocina do Zambrowa, z postojem w Rutkach i masakrą tamże, a następnie zostało skierowane do Kolna, po drodze eliminując prawdopodobnie niedobitych żydów z Borkowa.

Działania komanda po Łomży są mniej istotne, natomiast ważne dla czytelnika byłoby uświadomienie i pokazanie na mapie trasy komanda Szczuczyn – Łomża. Wówczas najbardziej tępy historyk zastanowi się nad faktem „ludobójstwa żydów przez tubylców” w Jedwabnem 1941. Dobrze byłoby też dodać akapit lub tabelkę porównujący przebieg zbrodni w Radziłowie i Jedwabnym, bo odbyły się wg tego samego schematu.

Tajemnica łusek

Drugi szokujący mnie temat to badania pozostawionych łusek. Dziś nawet amator może iść na strzelnicę w Stolicy i powalić z Mosina, mausera, a gdzieniegdzie nawet z MG. W książce toczy się spór o typ MG 34 użyty do masakry, ale nie ma to większego znaczenia, modele MG 34 były skonstruowane tak by była możliwa jak największa wymienność stosowanych części, co znacząco ułatwiało serwis rusznikarski i naprawy, jedno jest banalnie proste do zauważenia – różnice między łuskami odstrzelonymi ze standardowej broni niemieckiej – mausera 98k, który na plecach nosił każdy wachman, broni czterotaktowej powtarzalnej – a łuskami z kaemu MG. Te z broni powtarzalnej ładowane były z łódek 5 nabojowych i mają okrągły nieuszkodzony „wylot”. Łuski z karabinów maszynowych mają zniekształcony wylot spowodowany działaniem wyrzutnika łusek. Przesyłam zdjęcie z własnych badań terenowych na strzelnicy – na górze 5 łusek od karabinu powtarzalnego Mosin (rosyjskiego analoga mauser 98k), z okrągłym wylotem oraz 4 łuski z karabinu maszynowego Bren MkIII, z widocznymi uszkodzeniami od wyrzutnika (wyrzutniki były dość podobne w większości II-wojennych karabinów maszynowych).

Do czego piję – bardzo Panowie skupiliście się na kaemie MG 34, tymczasem 2 łódki amunicyjne oznaczają 10-15 strzałów oddanych przez wachmanów z normalnych mauserów (typ amunicji ten sam!), ergo NIEMCY WALILI W STODOLE Z MAUSERÓW I BYĆ MOŻE Z KAEMU, rozstrzygnięcie możliwe tylko po pełnej ekshumacji. Już to wystarczy by zadać kłam polskiemu sprawstwu kierowniczemu w tej zbrodni. Dodatkowo warto przypomnieć, że Podlasie było pod czerwoną okupacją, a bolszewia starannie rozbroiła społeczeństwo (lęki bolszewii trwają do dziś w głowach kierujących Rzeczpospolitą, dlatego jesteśmy jednym z najbardziej rozbrojonych krajów w UE z niską świadomością możliwości broni palnej i jej obsługą).

Gorąco pozdrawiam, życzę 100 lat i dalszego udanego miażdżenia warstw kłamstw historycznych, mgr farm dr n. chem. Piotr Polcyn, Kraków

(LIST OD CZYTELNIKA. DZIĘKUJEMY!)