Protesty zrobiły swoje. Macron zaczyna się wycofywać

REKLAMA

Pęka wykreowany wizerunek nieugiętego reformatora. Prezydent Francji Emmanuel Macron ogranicza podwyżkę cen paliw.

Pod presją wydarzeń Macron ogłosił, że planowana od 1 stycznia podwyżka opodatkowania oleju napędowego będzie zawieszona. W zamian zostanie stworzony mechanizm uzależniający opodatkowanie paliw od ceny ropy.

REKLAMA

„Nie zgadzam się, aby przebudowa modelu energetycznego wzmocniła nierówności między regionami kraju i jeszcze bardziej utrudniła warunki życia naszych rodaków, którzy mieszkają w regionach wiejskich” – ogłosił we wtorek w wystąpieniu telewizyjnym prezydent.

Macron zdecydował się na następne ustępstwo, odkładając do 2050 r. moment, w którym mniej niż 50 proc. elektryczności będzie produkowana w elektrowniach jądrowych. Do 2035 r. ma być jednak zatrzymana praca 14 reaktorów o mocy 900 MW. Jednocześnie Macron rozpocznie trzymiesięczne konsultacje w terenie nad kierunkiem polityki energetycznej.

Macron znalazł się w trudnej sytuacji. Bezpośredni protest „żółtych kamizelek” przeciwko tym podwyżkom jest tylko fragmentem pośredniego protestu, jaki przejawia do niego francuskie społeczeństwo czujące się oszukane jego polityką.

Ogromna rzesza ludzi we Francji ocenianych na 3/4 ludności tego kraju popiera ten protest przeciwko polityce prowadzonej przez dobrze sytuowaną klasę menedżerów, której przedstawicielem jest Emmanuel Macron.

– Lud podnosi głowę, nie chce już dłużej cierpieć, podporządkowywać się. To jest znakomita wiadomość, choć nie dla Emmanuela Macrona. Nas to w żaden sposób nie zaskoczyło. Od dawna walczymy – powiedziała „Rzeczpospolitej” Marine Le Pen, przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego (dawniej Front Narodowy).

Źródło: „Rzeczpospolita”

REKLAMA