
Ta historia powinna być nauczką dla wszystkich domorosłych zdobywców gór. Dwóch turystów, mężczyzna wraz ze swoim 10-letnim synem wybrali się na szczyt Babiej Góry. Gdy dotarli na miejsce postanowili zadzwonić po GOPR.
Jak twierdzili, na górze panowały warunki pogodowe, które całkowicie uniemożliwiały im zejście w dół. Co więcej, młody „zdobywca” miał odczuwać duże zmęczenie związane ze wspinaczką.
„Wędrowcy zostali odnalezieni i byli w na tyle dobrej formie, że mogli o własnych siłach kontynuować marsz” – mówili ratownicy, którzy przetransportowali turystów do schroniska PTTK Markowe Szczawiny. Stamtąd prawdopodobnie trafią dalej, w kierunku Zawoi Markowa.
Nieoficjalne informacje mówią, iż obaj mężczyźni byli bardzo słabo przygotowani do wyprawy. Posiadali sprzęt służący do spacerów po górach, a więc praktycznie pewne było, że sytuacja na górze może ich przerosnąć.
Każdy, nawet mało doświadczony turysta, posiadający jednak umiejętność „logicznego myślenia” mógł spodziewać się, że na wysokości spotkać go może znacznie niższa temperatura czy też padający śnieg.
Ratownicy GOPR przypominają, że wyjścia w górę osób tak niedoświadczonych jest skrajną „głupotą”. Obecnie w okolicach Babiej Góry obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego. Widoczność jest ograniczona do 250 metrów, a temperatura spadła poniżej zera.
Źródło: Interia.pl / NCzas.com
![UPA i żołnierze niezłomni. Skandaliczne słowa wiceministra z Polski 2050. Sommer: „Powinien wylecieć z posady natychmiast” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/andrzej-szeptycki-nczas-100x70.jpg)







