Temu Rabieju naftalina nie śmierdzi. Wiceprezydent Warszawy uważa, że Ewa Kopacz nie obraża, tylko używa „utartych zwrotów”

Kopacz_Rabiej_nczas
Źródło: PAP, nczas
REKLAMA

Politycy PiS i opozycji z POKO, czy jak to się teraz nazywa, mają nowa pałę do bicia się nawzajem. To walka z tzw „mową nienawiści”. Będą się oskarżać o sianie owej nienawiści, a jak już zaprowadzą cenzurę, to na siebie donosić. Zwroty głupie, może i obraźliwe, które powinni oceniać tylko obywatele, będą podlegały osądom karnym. Zapanuje znana z Zachodu paranoja politpoprawności. Póki co byłej premier, czy tam premierce Kopacz upiecze za kretyński zwrot określający przeciwników zabijania nienarodzonych.

Była premier Kopacz powinna się radować, że jeszcze cenzury nie ma bo PiS na pewno złożyłby donos do prokuratury na jej wypowiedź, że od przeciwników aborcji „czuć naftaliną”, czyli śmierdzą jak stare zatęchłe futra i łachy wyciągane z szafy.

REKLAMA

W obronie tych, którzy palną coś tak głupiego jak Kopacz staną oczywiście partyjni, czy koalicyjni towarzysze, którzy będą udowadniać, że oni to są dowcipnymi erudytami, a „mowę nienawiści” stosują tamci. Tak jak teraz wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. Gdyby ktoś o Kopacz, albo Nowackiej ktoś powiedziałby, że czymś tam od nich zaciąga, to na pewno Rabiej nie kryłby oburzenia, a tak to tylko uznał, że Kopacz używa starych polskich powiedzeń.

Nie mam poczucia, że mówienie, iż coś pachnie naftaliną, czyli jest w pewnym sensie przestarzałe, jest jakoś drastycznie obrażające – ocenił wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. Zastrzegł jednocześnie, że w kontekście tzw. mowy pogardy, trzeba uważać na takie sformułowania.

Rabiej był pytany w Polskim Radiu 24 o słowa b. premier Ewy Kopacz z sobotniej konwencji „Kobieta, Polska, Europa”, którą zorganizowały wspólnie w Warszawie: PO oraz Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej. Kopacz, która zabrała głos na konwencji przekonywała, że kobiety w Polsce mają prawo do decydowania o swoim życiu. Zwróciła się też do wszystkich, którzy próbują „pozbawić Polki osobistego wyboru”: „Jesteście śmieszni, nieaktualni. Czuć od was naftaliną. Nauczcie się wreszcie żyć w społeczeństwie równych kobiet i mężczyzn”.

„Naftalina? Apeluję do polityków opozycji, zwłaszcza kobiet, z PO i innych partii, by wspólnie odrzucić taki język, który kojarzy się niestety z odczłowieczaniem znanym z ponurych kart historii XX w.” – napisała w niedzielę na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek, odnosząc się do wypowiedzi Kopacz.

Wiceprezydent Warszawy pytany o słowa Kopacz, powiedział ze śmiechem, że sam „chyba” nie pachnie naftaliną. Ocenił jednocześnie, że powiedzenie, iż coś pachnie naftaliną jest zakorzenione w języku polskim.

Więc ja akurat nie mam takiego poczucia, że mówienie, iż coś pachnie naftaliną, czyli jest w pewnym sensie przestarzałe, jest jakoś drastycznie obrażające – ocenił. – Aczkolwiek w tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, w takim nacisku na to, żeby nie używać mowy pogardy wobec innych osób, trzeba faktycznie z takimi sformułowaniami uważać.

Dopytywany, czy jego zdaniem, była to mowa pogardy, stwierdził, że „niekoniecznie”.

To jest taki utarty zwrot, że jeśli coś jest przestarzałe, coś już nie pasuje do dzisiejszej sytuacji, to mówimy, że to pachnie naftaliną, aczkolwiek trzeba uważać z takimi generalizacjami, bo jeżeli rozciąga się to na całą partię polityczną, na wszystkie osoby – to już jest taka niebezpieczna generalizacja – podkreślił. Jak dodał, sam wolałby powiedzieć komuś: „Pana poglądy są przestarzałe, niż pachnie pan naftaliną”.

Rabiej został także zapytany o ostatnie wpisy w mediach społecznościowych rzecznika prezydenta Warszawy Kamila Dąbrowy, który napisał do radnego PiS Sebastiana Kalety na Twitterze: „Znowu pała Panie Kaleta”. Z kolei do byłego rzecznika ministerstwa sportu Bartosza Zbroi, Dąbrowa napisał: „Bartek a Ty jeszcze nawilżasz czy już nie?”, a do dziennikarza Krzysztofa Ziemca zwrócił się ze stwierdzeniem: „Krzysiu, wyluzuj. Przyjedź na narty na Kaczkę do Uzdrowiska Świeradów, to Cię natrę śniegiem”.

Rabiej powiedział, że bardzo ceni Dąbrowę jeszcze z czasów jego występów w satyrycznym programie TVN „Szkło Kontaktowe”, ponieważ – jak zaznaczył – „tam rzeczywiście jego komentarze były bardzo ironiczne i w punkt”. „Ale zdaję sobie sprawę również z tego, że bycie rzecznikiem prezydenta miasta stołecznego Warszawy wymaga pewnej powściągliwości w języku” – zastrzegł.

– Fakt reprezentowania urzędu, które zarządza kilkumilionowym miastem, jest argumentem, żeby powściągliwie patrzeć na to, co się mówi i pisze – ocenił wiceprezydent Warszawy. Przyznał jednocześnie, że także jemu samemu często zdarzają się tweety, których potem żałuje.

REKLAMA