
Wszystko wskazuje na to, że najbliższe wybory do Parlamentu Europejskiego po raz kolejny przyniosą nam podział prawicy i rozbicie głosów na co najmniej cztery organizacje (a może więcej). Największym poparciem cieszy się koalicja propolska.
Przed startem kampanii i podczas nieobecności w mediach koalicja propolska, w skład której wchodzą partia KORWiN, Ruch Narodowy, Pobudka oraz Stowarzyszenie Skuteczni cieszy się poparciem 2 procent. To podobny wynik jak ten KNP na początku kampanii wyborczej w 2014 roku.
Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że oddzielnie pójdą partia prof. Gwiazdowskiego, koalicja Marka Jakubiaka i Marka Jurka oraz partia PolExit Stanisława Żółtka. Wszystkie te ugrupowania nie mogą liczyć obecnie na więcej niż 1 procent poparcia.
Wszystko wskazuje więc na to, że jedynie koalicja propolska ma jakąkolwiek szanse na przekroczenie progu wyborczego, wobec mobilizacji elektoratu narodowego i wolnościowego na wybory do unioparlamentu. Niestety pozostałe partie mogą zabrać kilka procent, które przełożą się na mniejszą liczbę mandatów.
Przedstawiciele partii KORWiN deklarują jednak, że każdemu z przywódców „partii 1 procent”, proponowali wspólny start w wyborach. Ci jednak z jakiegoś powodu jak na razie się na to nie zdecydowali.
– Proponowaliśmy wspólny start wszystkim tym inicjatywom. Niestety ich liderzy wolą mieć swoje jednoprocentowe partie niż siedzieć w Sejmie – napisał Sławomir Mentzen.
– Otworzyliśmy się na środowiska patriotyczne i wolnościowe. Wiele z nich przyjęło zaproszenie. Zdarzali się jednak tacy, którzy rozmawiali na zasadzie szantażu: albo dostanę jedynkę tu i tu, albo Wam zaszkodzę, startując samodzielnie – bez szans, ale odbierając Wam 0,5 proc. – zdradza Konrad Berkowicz.
Prognozowany przedział poparcia w wariancie samodzielnego startu koalicji @_Wolnosc+@RuchNarodowy, inicjatywy @RGwiazdowski, @Prawica_Rz oraz @FederacjaR wg stanu na koniec stycznia 2019. pic.twitter.com/Zyzf3abwmP
— Marcin Palade (@MarcinPalade) January 28, 2019