Taśmy Kaczyńskiego. To miała być polityczna bomba. O czym rozmawiano w czasie nagranej narady?

Jarosław Kaczyński w sądzie/fot. PAP/Adam Warżawa
Jarosław Kaczyński w sądzie/fot. PAP/Adam Warżawa
REKLAMA

„Wyborcza” opublikowała nagrania rozmów w centrali PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie i dokumenty dotyczące wielkiej inwestycji spółki Srebrna. Pokazują kulisy dyskretnych negocjacji oraz Jarosława Kaczyńskiego w roli negocjatora. Według zapowiedzi miał to być materiał, który politycznie zniszczy prezesa PiS.

„Jeśli nie wygramy wyborów, to nie zbudujemy wieżowca w Warszawie” – mówi Jarosław Kaczyński. Na słabej jakości nagraniu opublikowanym przez portal gazeta.pl słychać, jak prezes PiS opowiada za zamkniętymi drzwiami o wartej 1,3 mld zł inwestycji spółki Srebrna.

REKLAMA

Według GW prezes PiS ma twarz biznesmena twardo stąpającego po ziemi i świetnie obeznanego ze skomplikowaną siecią fundacji i spółek. „Na działce, na której w latach 90. uwłaszczyło się środowisko jego poprzedniej partii Porozumienie Centrum (prezes PiS mówi, że stało się to, gdy rządzili „komuniści”), Srebrna chce wybudować biurowiec wysoki na 190 m – dwie „bliźniacze” wieże” – pisze gazeta pl.

Opublikowane rozmowy dotyczą biznesowego spotkania z udziałem Grzegorza Jacka Tomaszewskiego, austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera z którym kacyzński jest rodzinnie powiązany oraz samego Jarosława Kaczyńskiego.

Wbrew zapowiedziom, nie zawiera wielkich sensacji, które sugerowali w dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Tematem rozmowy są roszczenia wobec spółki Srebrna, która powstały w wyniku zaniechania budowy wieżowca na działce należącej do tej firmy. Osoby uczestniczące w debacie zastanawiają się, jak rozwiązań problem.

Z nagrań wynika, że prezes Jarosław Kaczyński nakazał wycofanie się z projektowania zabudowy działki, gdy temat zaczął być podnoszony w czasie kampanii. Obawiał się, że w pełni legalna inwestycja zacznie być przedmiotem batalii politycznej. W związku z przygotowanymi analizami powstały roszczenia, należne biznesmenowi Birgfellnerowi, który poczuł się oszukany, ponieważ nie otrzymał przewidzianej zapłaty”.

REKLAMA