
To nie koniec seksafery z udziałem Stefana Niesiołowskiego. Jak się okazuje „jurny Stefan” mógł być bardzo wybredny. Przed umawianiem spotkań z prostytutkami chciał otrzymywać ich zdjęcia, aby wybrać najlepsze.
„Jeśli mu się spodobała, umawiali spotkanie. Miało być bardzo dyskretnie” – mówi informator SE.pl, który zdradza kulisy prokuratorskiego śledztwa.
Jego zdaniem, biznesmeni często narzekali na fakt, iż Niesiołowski był bardzo wymagający w kontekście wyglądu podsyłanych mu prostytutek.
Co więcej, akceptacji podlegały nie tylko prostytutki, ale także kelnerki, które miały obsługiwać „jurnego Stefana” w trakcie spotkań z biznesmenami. Anonimowy informator wspomina m.in. sytuację w jednej z karczm pod miastem, gdzie spotykał się polityk.
Miał on wówczas mówić – „Coś tam zjemy, przegryziemy, no i potem, a to potem zobaczymy”.
Według dziennikarzy SE.pl, którzy zajmują się sprawą twierdzą, iż prokuratura posiada niezbite dowody na winę biznesmenów jak i byłego posła Platformy Obywatelskiej. Najlepiej ma o tym świadczyć fakt, iż dwóch z trzech podejrzanych zostało już aresztowanych.
„Chodzi o dostawy miału węglowego i fosforytów do Grupy Azoty” – informują śledczy.
Poseł PSL-UED, obecnie zawieszony w prawach członka, przekonuje, że jest niewinny. Kilka godzin po ogłoszeniu informacji o seksaferze zapowiedział, że zrzeknie się immunitetu.
Źródło: SE.pl / NCzas.com