Skandal! Michalkiewicz wyrzucony z Domu Polskiego w Auckland. Miał się spotkać się z Polonią

Stanisław Michalkiewicz. Foto: nczas.com
Stanisław Michalkiewicz. Foto: nczas.com
REKLAMA

Skandal! Stanisław Michalkiewicz został wyrzucony z Domu Polskiego! – Życie dostarcza nam mnóstwa przykładów, że własność prywatna jest podstawą jednostkowej i społecznej wolności. Właśnie doświadczyłem tego osobiście, gdy kierownictwo Domu Polskiego w Auckland, po nocnej naradzie, odmówiło udostępnienia swojego lokalu na spotkanie ze mną – napisał Michalkiewicz. 

Obecnie redaktor Stanisław Michalkiewicz przebywa w podróży po Australii oraz Nowej Zelandii, gdzie spotyka się z tamtejszą Polonią. Jak się okazuje, problemy miał już na lotnisku w Abu Dhabi oraz w Melbourne, gdzie został przesłuchany, zanim został wpuszczony na teren Australii.

REKLAMA

Tak tą skandaliczną sytuację opisuje sam Stanisław Michalkiewicz:

Życie dostarcza nam mnóstwa przykładów, że jest odwrotnie, że własność prywatna jest podstawą jednostkowej i społecznej wolności. Właśnie doświadczyłem tego osobiście, gdy kierownictwo Domu Polskiego w Auckland, po nocnej naradzie, odmówiło udostępnienia swojego lokalu na spotkanie ze mną pod pretekstem moich niedoskonałości etycznych.

Myślę, że tak naprawdę jednak chodziło o to, by takie spotkanie z tamtejszą Polonią mi uniemożliwić i w ten sposób nie tylko mnie skompromitować, ale i wykazać się przed osobistościami, które chętnie utopiłyby mnie w łyżce wody.

Ale właśnie w tym momencie w sukurs przyszła mi własność prywatna w postaci państwa Moniki i Jacka Dreckich, którzy bez wahania udostępnili na to spotkanie swój dom. I Polacy z Auckland i okolic zagłosowali nogami, dzięki czemu w Domu Polskim nie było żywego ducha, podczas gdy pod namiotem ustawionym na posesji państwa Dreckich, zgromadziło się ponad 30 uczestników spotkania, które trwało trzy i pół godziny.

Tak oto dzięki własności prywatnej wszyscy mogliśmy skorzystać ze swego prawa do wolności zgromadzeń i prawa do wolności słowa – bo żaden z uczestników spotkania nie musiał nikogo prosić o pozwolenie.

I jak w tej sytuacji można głosić wyższość własności publicznej nad prywatną? – pyta na koniec Michalkiewicz.

Źródło: prokapitalizm.pl

REKLAMA