
Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiada protesty. To efekt tego, że na konwencji obiecano wyrzucenie miliardów złotych na 500+ od pierwszego dziecka i „trzynastki” dla emerytów przy jednoczesnym pominięciu nauczycieli, którzy od dłuższego czasu domagają się podwyżek. Pieniędzy na to miało ponoć nie być.
– Tylko zdecydowany strajk w czasie egzaminów może spowodować, że rząd zacznie z nami rozmawiać i traktować poważnie edukację – powiedział reporterowi RMF FM Sławomir Broniarz szef Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Podkreślił przy tym, że od kilkunastu miesięcy związkowcy słyszeli, że w budżecie nie ma pieniędzy na podniesienie pensji im oraz pracowników oświaty. – Sobotnie obietnice PiS rozdawania pieniędzy z pominięciem edukacji przelały czarę goryczy – stwierdził szef ZNP.
– Przyszłość tego kraju jest ściśle związana z edukacją. I ściśle związana z sytuacją dziecka, ucznia, nauczyciela. I nie może być tak, że nagle jednym mówimy dajemy wam tysiąc złotych ekstra, a drugim, żeby zadowolili się kwotą stu złotych podwyżki – tłumaczy Broniarz.
Ostateczny termin protestu ZNP zostanie podany w przyszłym tygodniu. Bardzo poważnie brana jest pod uwagę opcja wielodniowego strajku w kwietniu, kiedy ósmoklasiści piszą ważne dla nich egzaminy.
W odpowiedzi na zapowiedzi strajków, politycy PiS antagonizują rodziców wobec nauczycieli. Zachęcają ich, by pozywali nauczycieli za „utracone szanse uczniów”. Money.pl informuje, że „wójt jednej z gmin w powiecie toruńskim nawet pogroził nauczycielom obcięciem pensji i odebraniem wszystkich dodatków”. – Z kolei poseł Jacek Kurzępa z PiS na posiedzeniu sejmowej komisji edukacji namawiał rodziców, by pozywali związki zawodowe „za narażenie na konkretne koszty życiowe i społeczne, a także utracone szanse ich dzieci” – informuje portal.
– Moment jest ważny, bo zaczynamy kampanię wyborczą 2019 roku. Ona będzie w dwóch turach, każda z nich ważna. Oczywiście ta na jesieni najważniejsza – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konwencji partii w sobotę. – Mamy nowy program, trudny – pierwszy jego punkt to 500 plus od pierwszego dziecka – dodał.
– W skali roku łącznie będzie to kosztowało około 40 mld zł. To są duże programy, ale one mają również charakter inwestycyjny, bo zwiększenie mobilności między powiatami, czy inwestycja w polskie rodziny, w edukację (…), to jest lepszy wypoczynek, wyżywienie (…). Wiedza naszych dzieci zwróci się naszej gospodarce – mówił premier Mateusz Morawiecki w TVP w sobotę.
Zapytany o zarzuty ze strony opozycji, że przedstawiony program to populizm, Morawiecki rzucił tylko, że mieli osiem lat na wdrożenie swoich rozwiązań socjalnych.
Źródło: rmf24.pl/money.pl