
Wojciech Cejrowski w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim w Studio Dziki Zachód odpowiedział na pytanie, czy ma zamiar wejść do polityki. Na antenie radia WNET podróżnik rozwiał wszelkie wątpliwości.
– Jestem prywatnym przedsiębiorcą i to mi się podoba. Jestem kapitalistą i nie mam zamiaru pogarszać swojego stanu życiowego poprzez angażowanie się w niedochodowe imprezy, jakimi jest kandydowanie – mówił Cejrowski.
– Ale dać coś komuś, podarować mu mądrość, wprowadzić coś, co będzie dobre dla wszystkich – prowokował dziennikarz.
– Mądrością się dzielę tu i ówdzie, bo jestem patriotą i chciałbym, żeby mój kraj był lepszy. Ale wolę zarobić miliard dolarów i się podzielić po drodze z różnymi osobami, dając im pracę, niż okradać ludzi z miliarda dolarów, tak jak to robi rząd, po to, żeby komuś rozdać kawałek tego, co się ukradło. Rząd nie ma swoich pieniędzy, tylko wymusza na ludziach w Polsce, po to, żeby komuś pomóc. Mnie się ta koncepcja pracy nie podoba, ja nie chcę wymuszać od ludzi haraczu, po to, żeby komuś innemu pomóc albo im samym – stwierdził Wojciech Cejrowski.
– Powinno zlikwidować się podatek od emerytury, a nie dokładać im trzynastkę. Jeżeli to są składki, które ktoś ładował w coś, to są jego pieniądze, którymi ZUS miał obracać i spowodować zyski. W ramach tego, że dawałeś mi swoje pieniądze, teraz będę dawał w ramach emerytury, bo sobie w trakcie, kiedy mi dawałeś obróciłem nimi – więcej niż 1100 zł dawane jako trzynastka – podkreślał.
– Nie jestem politykiem, nie będę, jestem bezpartyjny a polityk musi być partyjny, żeby kandydować – stanowczo oświadczył publicysta.
– Człowiek jest skomplikowany, ja jestem optymistą i dlatego nigdy do niczego nie kandydowałem, nie życzę sobie. Można nie tracić energii na namawianie mnie – zapewniał.
Źródło: YouTube