
Katastrofa samolotu wojskowego MIG-29 w rejonie miejscowości Stoczek w województwie mazowieckim – podał serwis RMF.FM. Samolot należał do bazy lotniczej w Mińsku Mazowieckim.
Według świadków, pilot miał się katapultować. Nie wiadomo czy przeżył. Trwają jego poszukiwania.
„Na tę chwilę wiemy tylko tyle, że było to w miejscowości Drgicz. Policjanci udali się na miejsce. Czekamy na więcej informacji, trwają czynności” – powiedziała sierż. Marta Lewandowska z Komendy Powiatowej Policji w Węgrowie.
Na miejsce wysłano 10 zastępów straży pożarnej, są też policjanci z Węgrowa. To już kolejna katastrofa Miga-29 w tym rejonie.
18 grudnia 2017 roku doszło do wypadku myśliwca MiG-29 z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Samolot spadł w lesie niedaleko Kałuszyna przy podchodzeniu do lądowania. 28-letni pilot został odnaleziony po ok. dwóch godzinach i przewieziony do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Na szczęście miał tylko niewielkie obrażenia.
Z kolei w lipcu ub.r. pod Pasłękiem doszło do katastrofy, w której zginął młody pilot kpt. Krzysztof Sobański z 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Wtedy na jakiś czas loty maszyn zostały zawieszone. Mimo braku raportu o przyczynach katastrofy po czterech miesiącach wojsko wznowiło loty tych maszyn. Innych po prostu nie ma.
O tym, że dowódcy lotnictwa wojskowego igrają z życiem pilotów świadczy właśnie wypadek kapitana Sobańskiego. Pilot zginął, choć użył fotela katapultowego. Onet opublikował materiał o katastrofie pod Pasłękiem pt. „Fotel śmierci. Dlaczego zginął kapitan Krzysztof Sobański” z którego wynikało, że ratujący życie sprzęt nie zadziałał, gdyż był niewłaściwie serwisowany.
W połowie lutego br. doszło do kolejnego wypadku w Malborku. Podczas lotu nastąpiło rozszczelnienie kabiny w maszynie. Pilot włączył awaryjne podawanie tlenu i wylądował na macierzystym lotnisku. Po wylądowaniu karetka odwiozła pilota do szpitala w Gdyni.
To kolejny dowód, że polskie siły powietrzne istnieją tylko teoretycznie. Poza 37 kupionymi kilkanaście lat temu F-16 piloci latają posowieckim złomem. Zapowiedziane niedawno przez ministra Błaszczaka przymiarki do zakupu przez Polskę 32 myśliwców piątej generacji F-35 są spóźnione o co najmniej dwa lata. Zanim te samoloty trafią do polskich sił powietrznych, z pewnością dojdzie jeszcze do kolejnych wypadków z udziałem Mig-ów 29.
źródło: RMF FM