
Choć brzmi to, jak ponury dowcip, to Brexitu może nie być. Jeśli 12 marca Izba Gmin odrzuci umowę wynegocjowaną przez premier Theresę May z UE, to ten scenariusz może zacząć się spełniać.
15 stycznia przewagą aż 230 głosów brytyjski parlament zablokował wynegocjowane przez Theresę May warunki Brexitu.
Formalnym powodem była sprawa utrzymanie Irlandii Północnej w unii celnej z kontynentem do czasu wypracowania nowych form współpracy między Brukselą i Londynem. Faktycznie jest to pretekst do utrzymania Wlk. Brytanii w UE.
Premier May chciała uzyskać gwarancje od Unii, że to jest tymczasowe rozwiązanie, ale Unia się nie zgodziła. Ten impas jest na rękę zwolennikom utrzymania Wlk Brytanii w Unii. Nierozwiązanie tego w gruncie rzeczy nie najważniejszego problemu blokuje cały Brexit.
Jutro może być następujący scenariusz. Po odrzuceniu umowy członkowie Izby będą mieli dwie możliwości:
1. Zagłosować za wyjściem z UE bez żadnego porozumienia (twardy Brexit). Na takie kosztowne ryzyko pewnie się nie zgodzą.
2. Zagłosować za odłożeniem Brexitu o 3 miesiące, żeby rozwiązać sprawę Irlandii Płn.
A co będzie, jeśli po 3 miesiącach się sprawy nie rozwiąże. To wówczas przedłuży się znowu termin Brexitu, aż w końcu zmęczeni ludzie zgodzą się na przeprowadzenie drugiego referendum. Na to liczą zwolennicy pozostania UK w UE.
Theresa May: „If it were a delay to give MPs more time to decide what to do, the EU might insist on new conditions that were not in our interest before they agreed such an extension… a delay could mean a second referendum,” pic.twitter.com/SUWFc9cduK
— BrexitCentral (@BrexitCentral) 8 marca 2019
Źródło: „Rzeczpospolita”