
Mimo, iż Izba Gmin dwukrotnie odrzuciła wynegocjowaną przez rząd Theresy May umowę z Unią Europejską, premier chce zmusić parlamentarzystów do przyjęcia jej. Grozi, że w przeciwnym wypadku może nawet nie dojść do Brexitu.
Theresa May chce zmusić parlamentarzystów by po raz trzeci głosowali nad wcześniej odrzucaną ogromną liczbą głosów propozycją umowy, którą jej rząd wynegocjował z Unią Europejską. W artykule zamieszczonym w „Sunday Telegraph” zagroziła, że jeśli się nie zgodzą na umowę, to do Brexitu może nie dojść.
„Jeśli Parlament zgodzi się na umowę przed posiedzeniem Rady Europejskiej 21 marca, to będziemy chcieli z powodów czysto technicznych, by przeprowadzić legislację, na krótki czas wszystko przedłużyć (procedurę opuszczenia Unii – przyp. red). Jeśli się nie zgodzi, to jeszcze przez wiele miesięcy nie opuścimy Unii, o ile kiedykolwiek to zrobimy – napisała premier May.
Szefowa rządu Wielkiej Brytanii po raz pierwszy zasugerowała też, że brak rozstrzygnięć może prowadzić do drugiego referendum. May, która będąc zwolenniczką pozostania w Unii obiecywała, że uszanuje wolę obywateli i doprowadzi do Brexitu, teraz zaczyna szantażować posłów. Do tej pory sprzeciwiała się idei drugiego referendum. Teraz twierdzi, że może to być jedynym rozwiązaniem.
Brytyjski Parlament i rząd od miesięcy tkwią w pacie związanym z Brexitem. Obstrukcja przeciwników opuszczenia Unii doprowadziła do sytuacji, w której nie ma dobrego rozwiązania. Na to liczy Unia i tacy jak były premier Blair, którzy uważają, że da się oszukać wyborców i sparaliżowaniem Parlamentu i rządu doprowadzić do pozostania Wielkiej Brytanii w Unii.
Parlament ogromną większością głosów dwukrotnie odrzucił wynegocjowaną przez rząd May umowę z Unią. Premier kilkakrotnie upokarzała się i zwracała się do Unii o zgodę na zmianę kilku zapisów. Za każdym razem spotykała się z bezwzględną, buńczuczną odmową.
Parlament odrzucił też możliwość wyjścia z Unii bez jakiejkolwiek umowy z nią. Mimo, iż zrobiono to większością zaledwie 4 głosów i jest to tylko deklaratywne, to jednak zmusza rząd do poszukiwania porozumienia z Unią. Na takie pozostało zaledwie 13 dni, bo do ostatecznego Brexitu ma dojść 29 marca.
Źródło: PAP/NCzas