
Jan Hartman opublikował na stronach internetowych „Polityki” tekst pt „Wstyd być katolikiem”. Fanatyk ateista nawiązuje do ostatniej Konferencji Episkopatu i wzywa katolików do zerwania z Kościołem.
„Ile jeszcze zła ma wydarzyć się w Kościele, żeby katolicy wreszcie nabrali wątpliwości, czy aby ich Kościół naprawdę jest taki święty – i czy przynależność do tej organizacji oraz finansowanie jej nie oznacza wspólnictwa w tym złu? Czyż trzeba aż tak wielkiej mądrości i wrażliwości moralnej godnej „prawdziwego chrześcijanina”, aby dojść do wniosku, że skoro w Kościele w różnych krajach 4-7 proc. kapłanów to pedofile, to może nie jest dobrym pomysłem oddawanie czci Bogu akurat w tej konfesji? A może nie trzeba aż być „prawdziwym chrześcijaninem”, żeby to zobaczyć, a za to wystarczy być człowiekiem” -pisze w „Polityce” Hartman.
I dalej pisze Hartman: „Nikt nie może dziś tłumaczyć się, że nie wie, jak potwornym, niekończącym się pasmem zbrodni jest historia tej organizacji i jak niesamowita jest skala jego zepsucia i zwyrodnienia w naszych czasach. Każdy katolik ma dostęp do wiedzy o straszliwych represjach i terrorze naznaczających tysiąclecie totalitarnej władzy papiestwa w Europie, podobnie jak do informacji o gigantycznej liczbie księży gwałcicieli, o głodzeniu i zabijaniu dzieci w Irlandii, o masowych nadużyciach księży wobec zakonnic, o masywnych i trwałych powiązaniach mafijnych Watykanu etc.
Hartman bredzi o”niekończącym się pasmie zbrodni” etc. i nie warto polemizować z jego tekstem „Wstyd być katolikiem”. Hartman jest mało inteligentny i jego fanatyczny antykatolicyzm jest powszechnie znany.
Sprawa sprowadza się do czegoś innego. Hartman i tacy jak on będą do zwymiotowania opowiadać o tym, że nie należny uogólniać, że błędów czy grzechów jednostek nie należy rozciągać na całą grupę, czy społeczność. Ta zasada nie będzie jednak dotyczyć katolików i Polaków. Uważamy więc, że skoro Hartman nie stosuje jej to dotyczy więc także i jego.
Tak więc „Wstyd być z Hartmanem”.
„Ile jeszcze bredni musi napisać Harman, by władze Uniwersytetu Jagielońskiego i redakcja „Polityki” uznali, że Harman nie jest ani błyskotliwy, ani inteligentny i czy aby współpraca z nim nie oznacza wspólnictwa w wypisywaniu bredni i głupot. Czyż trzeba aż takiej mądrości i wrażliwości godnej „prawdziwego intelektualisty”, aby dojść do wniosku, że skoro Hartman wykłada na Uniwersytecie Jagielońskim i pisuje w „Polityce”, to może nie warto tam studiować, albo tego pisma czytać?”
I dalej: „Nikt nie może się dziś tłumaczyć, że nie wie jak prymitywnym i mało inteligentnym człowiekiem jest Hartman i jak niekończące się jest pasmo bredni jakie głosi i jak niesamowita jest skala jego fanatyzmu i umysłowego zwyrodnienia. Każdy pracownik Uniwersytetu Jagielońskiego i „Polityki” ma dostęp do jego tekstów i wypowiedzi znaczących całe jego zawodowe życie sianiem nienawiści i głupoty.”
I by zakończyć w stylu Hartmana: „Profesorowie Uniwersytetu Jagielońskiego, dziennikarze i redaktorzy „Polityki”. Zastanówcie się nad sobą. Może nie jest jeszcze za późno”.