
To jeszcze kampania wyborcza czy już początek krwawej rewolucji? Takie pytanie zaczyna zadawać co raz więcej Ukraińców, którzy ze strachem patrzą na ostatnie wydarzenia związane z „Dniem Gniewu” i coraz bardziej agresywnymi protestami przeciwko Petro Poroszence.
Niedawne bardzo liczne protesty na ulicach zaczynają przeradzać się w realną agresję. W ciągu tylko jednej doby w stolicy kraju podpalone zostały dwa sklepy Roshen należące do firmy prezydenta Ukrainy produkującej słodycze.
Choć policja nie podaje jeszcze sprawców obydwu podpaleń, nieoficjalnie mówi się, że mogą to być przedstawiciele nacjonalistycznych grup, które od kilku tygodni przygotowują kolejne protesty przeciwko Poroszence. Jak dotąd zatrzymana została tylko jedna osoba – to 53-latek.
Protesty i prawdopodobnie również podpalenia to wynik akcji nazwanej „Dni Gniewu”. Tysiące głównie młodych Ukraińców wyszło na ulice w związku z ujawnieniem afery dotyczącej zakupu sprzętu wojskowego przez ukraińską armię. Dziennikarze śledczy dotarli do dokumentów z których wynika, że w przekrętach brał udział również prezydent Petro Poroszenko, który zyskał na transakcjach miliony hrywien.
![UPA i żołnierze niezłomni. Skandaliczne słowa wiceministra z Polski 2050. Sommer: „Powinien wylecieć z posady natychmiast” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/andrzej-szeptycki-nczas-100x70.jpg)







