Hiszpańska rzeź niewiniątek. 100 tysięcy zabijanych dzieci co roku

Flaga Hiszpanii. fot. Pixabay
Flaga Hiszpanii. fot. Pixabay
REKLAMA

Syn byłego premiera Hiszpanii Suarez Illana, który ubiega się z ramienia Partii Ludowej o mandat poselski ujawnił w czasie kampanii, że od kilku lat w hiszpańskich szpitalach i klinikach przeprowadzanych jest około 100 tys. aborcji rocznie.

Kandydat Partii Ludowej krytykował brak wsparcia państwa pod rządami socjalistów dla polityki prorodzinnej. Broniący życia nienarodzonego polityk przyrównał przy tym aborterów do… neandertalczyków.

REKLAMA

Dostał zresztą za to burę od kierownictwa swojej partii. Władze Partii Ludowej wezwały go do przeproszenia za porównanie aborterów do neandertalczyków oraz za stwierdzenie, że w amerykańskim stanie Nowy Jork prawo dopuszcza zabicie dziecka zaraz po urodzeniu. Polityk przeprosił za swoje słowa, ale podkreślił, że jest przeciwnikiem aborcji i opowiada się za ochroną życia ludzkiego od poczęcia.

W katolickiej niegdyś Hiszpanii postępuje szybka dechrystianizacja. Kolejne lewicowe ekipy doprowadziły nie tylko do wprowadzenia aborcji, ale rozszerzenia możliwości jej przeprowadzenia do 14. tygodnia ciąży. Zabicie dziecka nienarodzonego jest też dopuszczalne w ciągu pierwszych 22 tygodni np. z przyczyn eugenicznych lub jeśli ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki.

Hiszpania znacznie bardziej naśladuje przykład Francji, niż np. sąsiada z Zachodu. W Portugalii liczba aborcji raczej spada. Pomiędzy 2011 a 2017 rokiem o 25,2 proc. Jest to jednak i tak dużo, bo ok. 15 tys. rocznie. Prawo do aborcji na życzenie do 10. tygodnia ciąży obowiązuje w Portugalii od sierpnia 2007 roku i zostało przygotowane przez socjalistyczny rząd Jose Socratesa.

Ciekawostką jest, że zmniejszający się przyrost naturalny uzupełniają migranci. Nic dziwnego, że spiskowa teoria „podmiany narodów” ma na Zachodzie coraz więcej zwolenników.

Źródło: PCh24.pl

REKLAMA