
Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii nie rekomenduje zmian w modelu dochodzenia do pełnego ograniczenia handlu w niedziele. W analizie resort wskazuje jednak „na konieczność pogłębionych badań tej kwestii oraz dalsze wzmacnianie regulacjami małych sklepów”. Typowa rządowa nowomowa etatystów.
„W świetle przeprowadzonych analiz MPiT nie rekomenduje wprowadzania zmian w obecnym modelu dochodzenia do pełnego ograniczenia handlu w niedziele” – czytamy w opublikowanej w środę analizie ws. ograniczenia handlu w niedziele. Resort zaznaczył, że niezbędne jest jednak przeprowadzenie pogłębionych badań oddziaływania ograniczenia na małe sklepy oraz na jakość życia Polaków.
Oficjalnie powodem braku zmian jest stwierdzenie, że w detalicznym handlu rok 2018 pod względem sprzedaży był najlepszy od około 10 lat.
„Przyczyn tego należy upatrywać m.in. w rosnących dochodach Polaków, korzystnych zmianach rynku pracy, silnej gospodarce, a także korzystnych warunkach pogodowych”.
Na to stanowisko wpłynęło też silna presja NSZZ „Solidarność” żądającej w ogóle likwidacji handlu w niedziele, jak i przeświadczenie, że przy spadku bezrobocia i braku rąk do pracy nie zabraknie tej ostatniej.
Ministerstwo ocenia jednak, że konieczne wydaje się dalsze dopracowanie regulacji w kierunku wzmocnienia małych sklepów, i sugeruje, by zachęcać małe sklepy do poprawy rentowności i konsolidacji.
Takie gołosłowne stwierdzenie o zachęcie poprawy rentowności i konsolidacji brzmi jak żart.
Od 2020 r. zakaz handlu nie będzie obowiązywał jedynie w ostatnią niedzielę stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą.
Ustawa przewiduje katalog 32 wyłączeń. Zakaz nie obowiązuje m.in. w cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z prasą, kawiarniach. Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi kara w wysokości od 1 tys. zł do 100 tys. zł, a przy uporczywym łamaniu ustawy – kara ograniczenia wolności.
Źródło: TVP Info