
Białoruskie media podają, że władze w Mińsku rozpoczęły „porządkowanie” Kuropat. Chodzi o miejsce masowych zbrodni komunistycznych dokonanych w latach 1937-1941. Szacuje się, że może tam być pochowanych nawet ćwierć miliona zamordowanych.
Kuropaty zawsze były solą w oku białoruskiej, postkomunistycznej władzy. Na Białorusi nawet w mniejszym zakresie niż w Rosji dokonano rozrachunku z historią. Na Białorusi nie zmieniono nawet nazwy zbrodniczej organizacji. Pozostało KGB. Władzę najchętniej zlikwidowałyby ten teren jako miejsce pamięci.
Białoruscy działacze społeczni stawiali tam krzyże za prywatne pieniądze, żeby bronić tego miejsca przed zabudową i protestowali przeciwko otwartej tuż obok karczmy. Wcześniej białoruski resort kultury zmniejszył objęty ścisłą ochroną teren.
W czwartek władze sprowadziły tam ciężki sprzęt i zaczęły usuwanie postawionych niedawno krzyży. Rozpoczęto budowę ogrodzenia. Teren został otoczony przez funkcjonariuszy milicji, która zablokowała wszystkie możliwości dojazdu. Sprowadzono osławione oddziały OMONu, białoruskiego ZOMO.
Belarus just bulldozed wooden crosses put up – unofficially – at Kuropaty, near Minsk, to mark the mass graves of tens of thousands victims of Stalin era repressions.
Activists have been arrested.
Last month, Lukashenko complained about the crosses. https://t.co/3nM6SlMU9K
— Sarah Rainsford (@sarahrainsford) 4 kwietnia 2019
Białoruskie Radio Swaboda podała, że władze usunęły 70 krzyży i zatrzymano 15 protestujących aktywistów. Władze wyjaśniają, że demontowane są „nielegalne konstrukcje”.
Rzeczniczka prezydenta Alaksandra Łukaszenki powiedziała, że działania te służą „zaprowadzeniu porządku. „Prezydent obiecał, że zostanie tam zrobiony porządek i wydał stosowne polecenia” – powiedziała Natalja Ejsmant niezależnej gazecie „Nasza Niwa”.
Robotnicy na koparkach demontują krzyże w Kuropatach na obrzeżach Mińska, gdzie spoczywa ok. 250 tys. ofiar represji stalinowskich – informuje w czwartek gazeta "Nasza Niwa". – Usuwane są nielegalne konstrukcje w postaci krzyży – przyznał Alaksandr Mironowicz, szef leśnictwa pic.twitter.com/M1qYubCR0u
— Prawa strona 🇵🇱 (@PrawyPopulista) 4 kwietnia 2019
„To miejsce powinno zostać uporządkowane, takie jest stanowisko prezydenta. Tam są pochowani nasi ludzie. Wszystko powinno być zrobione jak należy, zgodnie z obyczajem, tradycjami religijnymi, zgodnie z planem. „Zrobione będzie wszystko, by to miejsce wyglądało godnie, ale – bez żadnej polityki” – dodała.
Sprzeciw przeciwko tej akcji wyraził zwierzchnik Białoruskiego Kościoła Katolickiego arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz: „Apeluję do wszystkich odpowiedzialnych za usunięcie krzyży, by wstrzymali swoje działania. Trzeba rozpocząć dialog z udziałem różnych sił politycznych i społecznych, a także przedstawicieli różnych związków wyznaniowych” – powiedział arcybiskup.
Zaprotestowała nawet zazwyczaj posłuszna Białoruska Cerkiew Prawosławna (BCP). Rzecznik BCP ksiądz Siarhej Lepin „wyraził zaniepokojenie” i zwrócił się do białoruskiego resortu kultury z prośbą o „zabranie głosu w tej sprawie”.
Źródło: „Rzeczpospolita”, PAP
j