
Arkadiusz Kraska w więzieniu spędził prawie 20 lat. To dłużej niż Tomasza Komenda. Kraska został skazany za morderstwo, zastrzelenie dwóch osób, na zlecenie mafijne. Teraz prokuratura sama chce uniewinnienia.
Sąd nie uwierzył oskarżonemu, że w czasie zabójstwa oglądał razem z dziewczyną i z kolegą mecz w domu. Uwierzył natomiast świadkom incognito.
„Nie znam wniosku prokuratury i nie wiem, na czym się opiera” – powiedział Onetowi sędzia, który przewodniczył składem sędziowskim podczas procesu Kraski.
„Cała sprawa opierała się przede wszystkim na zeznaniach świadków. Wszystkie wnioski oddalono, liczni sędziowie o randze wyższej niż moja (SA i SN) zajmowali się tą sprawą i nie mieli wątpliwości co do winy oskarżonego – mówi Onetowi sędzia Strączyński
Wniosek o powtórne rozpatrzenie sprawy skierowała do sądu prokurator Barbara Zapaśnik, znana z bezwzględnej rozprawy z przestępcami, którzy nazywali ją „Żelazną Baśką”. Prokurator prześwietliła sprawę i znalazła preparowane oraz dowody mataczenia, m.in. niespójne zeznania świadków, brak protokołu z miejsca oględzin zbrodni. Warto m.in. dodać, że eksperci od balistyki wykluczyli, że do ofiar strzelano z broni z tłumikiem, podczas gdy świadkowie stwierdzili, że strzelano.
Sędzia Maciej Strączyński, który wówczas przewodził składowi sędziowskiemu, a dziś jest prezesem Sądu Okręgowego w Szczecinie, broni się: – „Jeżeli ktoś oszuka sąd, przedkładając mu fałszywe dowody, to popełnia przestępstwo na szkodę m.in. wymiaru sprawiedliwości. Za złożenie fałszywych zeznań karany jest przecież świadek, a nie sąd, który został przez niego okłamany. Gdyby ktoś chciał wyciągać konsekwencje wobec sędziów za to, że ktoś ich oszukał spreparowanymi dowodami, byłoby to złamanie podstawowej gwarancji niezawisłości. Strach byłoby być sędzią i wydawać wyroki”.
Sędzia Strączyński dodaje: „Pamiętam też, że oskarżony po ogłoszeniu wyroku krzyczał, że jest niewinny. Ale takie reakcje oskarżonych nieraz się zdarzają i nie robią wrażenia na sędziach o długim stażu zawodowym”.
Źródło: Onet.pl