
Michał Boni i Monika Płatek jako kandydaci do PE przedstawili swe pomysły na deprawowanie dzieci zwane „edukacją seksualną”.Płatek uważa, że Unia powinna zmusić Polskę, by w przedszkolach nauczano o onanizowaniu się, a ją samą, jako dorosłą powinny oświecić w tej materii jakieś dzieci.
Według Boniego już 3 letnie dzieci buszują w internecie i mogą tam być „atakowane” przez różne treści, więc należny zaprowadzić przymusową edukację seksualną.
– Dzisiaj nawet małe dzieci, 3-4-letnie, korzystają z internetu. Jak mówimy o edukacji seksualnej, to mówimy także o tym, żeby tak małe dziecko wiedziało, wtedy kiedy pojawią się atakujące treści, usiłujące wciągnąć dzieci w jakiś obiekt, później może z tego wyrastać pedofilia i różnego rodzaju rzeczy. Jeśli chcemy tego uniknąć, to dzieci muszą być edukowane seksualnie i także rodzice – mówił Boni na zorganizowanym przez KOD wysłuchaniu kandydatów do europarlamentu.
Boniemu marzy się więc także „edukowanie” dorosłych. Według niego jest „rzeczą oczywistą i niekwestionowalną”, że należy wprowadzić standardy WHO, co w praktyce oznacza nauczanie dzieci poniżej 4-ego roku życia o masturbacji.
Zaś według Moniki Płatek to Unia powinna zobowiązać państwa członkowskie, by takie „nauczanie” odbywało się w każdym kraju. Płatek wysnuła teorie, że dorośli się na seksie nie znają, więc to dzieci im przyniosą ową „wiedzę”.
– Czy należy zobowiązać państwa członkowskie, by zapewniały edukację seksualną, spełniającą standardy Światowej Organizacji Zdrowia? My dorośli najwyraźniej się na tym nie znamy i dobrze byłoby, by dzieci mogły nam tą wiedzę przynieść i przekazać ,wiła kandydatka do parlamentu Europejskiego.
Nie wiemy czy Płatek ma dzieci. Nie wiemy więc czyje dzieci miałaby uczyć Płatek m.in o masturbacji. Kandydatka wyjaśniała, że ludzie są ciekawymi zwierzętami, a dzieci takimi małymi zwierzątkami, które seksem się nie interesują, ale mają prawo do tego by wiedzieć jak nazywają się poszczególne części ciała. Według nas tu chodzi o zwykła naukę mówienia, według Płatek zaś o „edukację seksualną zgodną ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia”.
Z owych wypowiedzi można zrozumieć mniej więcej tyle, że Boni i Płatek nie maja bladego pojęcia o seksie i potrzebują jakichś dzieci, które by im wszystko wytłumaczyły. Same zaś pociechy nauki mają pobierać od co najmniej 4-ego roku życia.
Boni zaś powinien chyba wyczyścić swa przeglądarkę, skoro uważa, że jakiś 3-latek mógłby wejść do internetu i zostać „zaatakowany”. Domyślamy się że temu Boniemu chodziło o „atak” stron porno. To wszystko jednak tylko przypuszczenia, bo ciężko pojąć o czym ci państwo w ogóle mówią.