Lewackie media zawodzą z zachwytu nad postępkiem pewnego dominikanina z Gdańska, który „wybrał miłość” czyli po prostu porzucił zakon by związać się z kobietą. Jeszcze chwila, a człowiek ten zostanie kolejnym autorytetem moralnym, czy raczej niemoralnym, który będzie pouczał Polaków o Kościele z perspektywy swojej apostazji. Już kilku takich mamy, na przykład słynnego eksjezuitę Stanisława Obirka zajmującego się obecnie głównie pluciem na Kościół, o współpracownikach czy redaktorach tygodnika „Fakty i Mity” nie wspominając.
Tymczasem najświeższy eksdominikanin zamiast stawać się autorytetem niemoralnym powinien płacić… alimenty. Bo przecież człowiek ten przez nikogo nie był zmuszany do zobowiązania, którego się podjął. Co więcej, reguły formacji przed ślubami wieczystymi są takie, że osoby wahające się raczej zniechęca się do ich przyjęcia. Cały ten proces trwa wiele lat i w zobowiązaniu, które w końcu z własnej woli kandydat na zakonnika przyjmuje, nie ma żadnych zapisów małymi literkami. Ewentualne trudności nie są tajemnicą – w końcu są znane od 2 tys. lat.
Gdy więc komuś się jednak odwidzi, powinien być traktowany tak jak żona porzucająca męża, pracownik odmawiający wykonania swoich obowiązków czy piłkarz zrywający kontrakt. Ten ktoś powinien po prostu zapłacić za szkody, które wyrządził osobom z którymi współdziałał.
Wspomniany eksdominikanin przez lata cieszył się podobno sporą popularnością, wielu ludzi uznało go za swój duchowy wzór. Gdy okazało się, że ten wzór kieruje się jednak rozporkiem, osoby te wyszły na baranów. W pewnym sensie zostały oszukane. Należy się im odszkodowanie. Odszkodowanie należy się także Kościołowi, bo przecież to wobec niego „wyborca miłości” zaciągnął najwięcej zobowiązań.
Ja oczywiście wiem, że istnieje kodeks kanoniczny, który te sprawy reguluje. Jestem jednak przekonany, że gdyby tego typu autorytety niemoralne były też zmuszane do normalnej odpowiedzialności cywilnej za swoje postępki to jednak byłoby ich o wiele mniej.
Zapowiadany w zeszłym tygodniu opis jak można wpłacić 1 proc. PIT na Fundację Najwyższy CZAS znajdą Państwo na str. XLII e-wydania oraz online tutaj. Ponownie proszę o uwzględnienie nas przy rozliczeniu, za co odwdzięczymy się promocyjnymi e-bookami. Przypominam, że tak czy inaczej te pieniądze fiskus Państwu zabierze – a mogą zostać przeznaczone na wolnościowy cel czyli rozwój naszego internetowego portalu i wprzęgnięcie młodych ludzi do wolnościowego dziennikarstwa.